Krakowskie fortyfikacje
Twierdza Kraków
 
 
Menu
   HOME
   FORTY
   CIEKAWE ARTYKUŁY
   HISTORIA FORTÓW
   GALERIA
   MAPA SERWISU
   KONTAKT
   O STRONIE
   LINKI


Foto:
Krzysztof Wilk

Fotografie lotnicze:
Wojciech Gorgolewski
 


Wawel był pierwszym ufortyfikowanym na nowo w latach 1846 - 1853 elementem XIX wiecznej twierdzy jako jej ośrodek. Oryginalne fortyfikacje w pełni dostosowane do położenia zachowały się do dziś bez zmian. Od południa znaczą je bastionowo załamane mury z bramami w barku, od wschodu i zachodu adaptowane kleszczowe fronty, od północy dwie regularne kaponiery z bramami, przeznaczone do obrony bliskiej.

Owe wyniosłe mury, nadające dzisiaj tak groźny wygląd zamkowi, są właściwie zachowanymi murami austriackich fortyfikacji. Miały one podwójne zadanie: uczynić z Wawelu działobitnię dalekiego zasięgu dla wsparcia wysuniętych szańców ogniem ciężkiej artylerii i umożliwić biiską, okrężną obronę, gdyby wróg przełamał zewnętrzny pierścień umocnień i dotarł pod same mury. Do obu tych zadań zostały odpowiednio przystosowane. Przede wszystkim więc, zamiast dotychczasowego jedynego wjazdu od strony ulicy Kanoniczej do dawnej Bramy Dolnej powstały dalsze, dogodne dla wtaczania dział i dojazdu wozów, łagodnie nachylone, ale na całej długości flankowane długimi murami ze strzelnicami. Wdzierający się tędy wróg byłby rażony z nich morderczym ogniem; przed samą bramą napotykał jeszcze na obmurowana, głęboką fosę ze zsuwanym, łatwym do usunięcia mostkiem. Wjazdy te jeszcze bardziej, niestety, zatarły średniowieczną stromość wzgórza, zwłaszcza, że dawną spacerową tak zwaną "przechadzkę" od strony ulicy Bernardyńskiej podsypano i spłaszczono. Stało się to zresztą już po zburzeniu bramy austriackiej, dla łatwiejszego podjazdu samochodów. Obie dzisiejsze "oficjalne" wawelskie bramy wejściowe i wjazdowe są stosunkowo nowe. Północną, zwana Herbowa, wzniesiono w roku 1921 według projektu profesora i architekta Adolfa Szyszko-Bohusza, natomiast południowa zbudowali Niemcy w okresie okupacji. Same mury, wysokie, potężne, ze znajdujqcymi się w dolnej części strzelnicami dla dział, a w górnej dla broni ręcznej, tworzyły od wschodu, południa i zachodu znany nam już zarys kleszczy, wzajemnie się flankujących. Przy obu bramach mury były nieco cofnięte, na podobieństwo hastionu, dając w barku miejsce dla przejazdu. Od strony północnej zbudowano dwie potężne podkowiaste basteje, z wylotami wielkich strzelnic artyleryjskich na niższej kondygnacji, a zwieńczone strzelnicami dla broni ręcznej. Warto przy tym wspomnieć, że zabytkowej ulicy Kanoniczej groziło wtedy częściowe wyburzenie w celu stworzenia swobodnego pola ostrzału z bastei. Z trudem udało się uzyskać zmianę tej decyzji władz wojskowych. Tak więc tylko stąd, od północnej strony Wawelu, można by było od biedy ostrzeliwać Kraków, ale założenie bastei i murów miało tutaj na celu przede wszystkim bliską bezpośrednią obronę wawelskiej fortalicji.
W obrębie murów Wawel przedstawiał ponury widok. Na miejscu wyburzonych kościołów św. Jerzego i św. Michała rozciągał się plac ćwiczeń dla wojska. Za koszary służył zaś sam zamek, zmieniony w surowy blok, z częściowo zamurowanymi arkadami dziedzińca, z obmurowanymi kolumnami, z małymi oknami i z izbami żołnierskimi w królewskich komnatach.
W miejsce zburzonych murów średniowiecznych stanęły dwa monotonne, brzydkie gmachy szpitalne: jeden szpecący wzgórze do dzisiaj, drugi częściowo później zburzony i przesłonięty zrekonstruowanym fragmentem muru przy baszcie Złodziejskiej. Nawet wieża Zygmuntowska, bez dzisiejszego ozdobnego hełmu, z prostym tylko nakryciem i nieco "kołpakowym" zwieńczeniem, niewiele różniła się od innych baszt średniowiecznych. Takim był więc Wawel twierdzy krakowskiej. I gdyby nie katedra i gotyckie baszty, oraz piękna, mimo zniekształceń, bryła renesansowego pałacu, trudno byłoby w nim poznać wspaniały ongiś królewski zamek.


foto: Wojciech Gorgolewski

GALERIA




Stronghold ™ All Rights Reserved © 2013