Krakowskie fortyfikacje
Twierdza Kraków
 
 
Menu
   HOME
   FORTY
   CIEKAWE ARTYKUŁY
   HISTORIA FORTÓW
   GALERIA
   MAPA SERWISU
   KONTAKT
   O STRONIE
   LINKI


 


Ostateczna utrata niepodległości i objęcie Krakowa na trzy ćwierci wieku zaborem austriackim stały się zarazem początkiem nowego okresu w życiu miasta, okresu wielkiej, nowoczesnej twierdzy, jednej z najsilniejszych w Europie. Budowa tej twierdzy nie wynikała bynajmniej, jak sądzą niektórzy, z potrzeby nadzoru nad miastem i stłumienia ewentualnych powstań lub rozruchów. Przy ówczesnym rozwoju broni palnej - przede wszystkim artylerii - wystarczyłoby kilkanaście baterii dział ustawionych gdziekolwiek na przyległych wzgórzach: Krzemionkach, Sikorniku, Pasterniku, by bezbronne miasto musiało ulec po pierwszym zbombardowaniu.

Gdyby kogoś jeszcze to nie przekonało, wystarczy odwiedzić lub tylko obejrzeć zachowane nie opodal miasta fortyfikacje, Wszystkie są odwrócone do miasta tyłem, niejako plecami, zatem artyleryjski ostrzał Krakowa nie był z nich praktycznie w ogóle możliwy! Przekształcenie Krakowa w potężną twierdzę miało zgoła inne przyczyny. Z punktu widzenia monarchii austro-węgierskiej, coraz bardziej sprzymierzonej z Prusami i coraz więcej obawiającej się carskiej Rosji, miasto leżało w kluczowym, strategicznym punkcie. Blokowało zarówno możliwy kierunek natarcia od strony Warszawy, jak i od strony Lwowa. Zamykało drogę na Wiedeń. Uniemożliwiało przedarcie się dolinami rzek na Słowację. W drugiej połowie XIX wieku, gdy nikomu nie śniło się o lotnictwie, gdy motoryzacja wojska była dopiero w powijakach, gdy podstawowymi formacjami były piechota, kawaleria i artyleria, gdy jedynymi liniami przemieszczania się armii były koleje, wąskie gościńce lub polne drogi - twierdza krakowska miała wszelkie dane ku temu, by stać się głównym filarem obronnym w pobłiżu styku granic trzech zaborów.
Dlaczego jednak ma nas interesować twierdza wzniesiona przez zaborcę? Czemu mamy uważać jej pozostałości za cenne zabytki?
Czemu nie starać się po prostu o niej zapomnieć, a to co z niej pozostało zetrzeć jak najprędzej z powierzchni ziemi?
Niestety, wielu tak - lub podobnie - myślało i dzięki nim w głównej mierze "starto z powierzchni ziemi" większość pozostałości twierdzy lub przynajmniej poważnie je okaleczono i zniekształcono. Co więcej, dzieje się tak nadal, chociaż już w mniejszym stopniu, między innymi dlatego, że coraz mniej już pozostało do zniszczenia.
Powodów, aby myśleć i działać inaczej jest przynajmniej trzy. Po pierwsze, na kulturę każdego narodu i państwa składajq się różne okresy jego historii i różne wpływy, także i w zabytkach architektury. Z ogromnym więc pietyzmem i nakładem kosztów i starań odbudowuje się i konserwuje w Polsce zamki i kościoły wzniesione przez Krzyżaków, w Bułgarii i w Jugosławii meczety i fortyfikacje z okresu zaboru tureckiego, w Hiszpanii z czasów krwawego podboju i panowania Arabów-Maurów, tak dzieje się w całym cywilizowanym świecie.
Po wtóre, krakowska twierdza była ­ a w swych resztkach jeszcze jest - unikalnym zabytkiem wielkiej, kompletnej, nowoczesnej na swój czas twierdzy, ostatniej formy obronnych twierdz w ogóle. Krakowscy burzymurkowie, wsparci decyzjami austriackiego zaborcy, zniszczyli bezpowrotnie niepowtarzalna szansę zachowania średniowiecznego miasta-twierdzy. Tak właśnie zachowane francuskie miasto-twierdza Carcasonne stało się przecież słynne na cały świat, ściągając tłumy turystów wszystkich narodowości. Gdyby odpowiednio zabezpieczyć - a przynajmniej nie niszczyć i nie dewastować - pierścienie krakowskiej twierdzy i odpowiednio je wyeksponować i zareklamować, można by stworzyć atrakcję turystyczna na skalę europejską, nie mówiąc już o krajowej.

Austriacki cesarz wydał decyzję o rozpoczęciu budowy twierdzy w roku 1850. Uprzedzając jednak ten dekret, władze wojskowe już o rok wcześniej rozpoczęty prace przygotowawcze. Do właściwej zaś budowy przystąpiono z wielkim rozmachem. Przy jednym tylko umocnieniu, tak zwanej Lunecie Warszawskiej, zatrudnionych było stale stu robotników, a przy budowie fortyfikacji wokół kopca Kościuszki pracowało tysiąc ludzi - mężczyzn i kobiet - dowożąc, między innymi, cegłę ze specjalnie w tym celu wybudowanej cegielni na Dębnikach. Twierdzę postanowiono wznieść szybko; do tego dostosowano plany, których autorem (jak również dalszych) był hrabia August Caboga, naczelny dyrektor i inżynier cesarsko-królewskiej służby fortyfikacyjnej. Był to zresztą znany w całej Europie specjalistą z tej dziedziny. Plany te nawiązywały do istniejących już linii okopów. W pierwszej fazie przewidywały one budowę kilku silnych fortów, połączonych w wielobok najpierw okopami - oczywiście w razie potrzeby odnowionymi i ulepszonymi - a w następnym, drugim etapie łańcuchem szańców - fortów polowych. Samo miasto miało być rdzeniem i ośrodkiem tego wieloboku, spełniając nadal rolę zaplecza, magazynu i bazy - jak za czasów Kościuszki. Wawel natomiast miał się stać koszarami i obwarowanym punktem centralnym. W tym układzie twierdza była więc niejako powtórzeniem Kościuszkowskich koncepcji i kontynuacją dzieł z okresu Rzeczypospolitej Krakowskiej. Stanowiła ona bowiem niejako wielki obóz warowny, w którym miasta-rdzenia twierdzy bronił pierścień fortów, związanych okopami i szańcami. Punktem centralnym stał się, jak już wspomniano, ufortyfikowany Wawel. Dalszymi fortami tworzącymi naroża wieloboku były kolejno: równie ufortyfikowany kopiec Kościuszki, następnie tak zwana Luneta Warszawska u zbiegu obecnych ulic Kamiennej i Warszawskiej; druga, identyczna Luneta Grzegórzecka, nie opodal styku ulic Wandy i Grzegórzeckiej. Po drugiej zaś stronie Wisły - obwarowany kopiec Krakusa i dwa forty na grzbiecie Krzemionek: jeden w pobliżu kościółka św. Benedykta, u wylotu ulicy Radockiego, i drugi, na miejscu dzisiejszej stacji telewizyjnej. Pomiędzy tymi sześcioma wierzchołkami wieloboku ciągnął się łańcuch dwudziestu trzech szańców, w odstępach około 700-800 metrowych. Ponieważ każdy z nich był właściwie małym ziemnym fortem artyleryjskim, uzbrojonym od sześciu do dziesięciu dział, Kraków otoczony został ogniowym pierścieniem 29 dużych i małych fortów z trzydziestym centralnym - Wawelem. Pierścień ten zbudowano w ciqgu niespełna sześciu lat.

Rozpoczynając nasze spotkanie z tą pierwszą twierdzą, wypadnie nam wrócić pod Wawel i zobaczyć go takim, jakim był w połowie XIX stulecia. Przywoławszy więc na pomoc wyobraźnię, stańmy pod jego obronnymi murami. Owe wyniosłe mury, nadające dzisiaj tak groźny wygląd zamkowi, są właściwie zachowanymi murami austriackich fortyfikacji. Miały one podwójne zadanie: uczynić z Wawelu działobitnię dalekiego zasięgu dla wsparcia wysuniętych szańców ogniem ciężkiej artylerii i umożliwić biiską, okrężną obronę, gdyby wróg przełamał zewnętrzny pierścień umocnień i dotarł pod same mury. Do obu tych zadań zostały odpowiednio przystosowane. Przede wszystkim więc, zamiast dotychczasowego jedynego wjazdu od strony ulicy Kanoniczej do dawnej Bramy Dolnej powstały dalsze, dogodne dla wtaczania dział i dojazdu wozów, łagodnie nachylone, ale na całej długości flankowane długimi murami ze strzelnicami. Wdzierający się tędy wróg byłby rażony z nich morderczym ogniem; przed samą bramą napotykał jeszcze na obmurowana, głęboką fosę ze zsuwanym, łatwym do usunięcia mostkiem. Wjazdy te jeszcze bardziej, niestety, zatarły średniowieczną stromość wzgórza, zwłaszcza, że dawną spacerową tak zwaną "przechadzkę" od strony ulicy Bernardyńskiej podsypano i spłaszczono. Stało się to zresztą już po zburzeniu bramy austriackiej, dla łatwiejszego podjazdu samochodów. Obie dzisiejsze "oficjalne" wawelskie bramy wejściowe i wjazdowe są stosunkowo nowe. Północną, zwana Herbowa, wzniesiono w roku 1921 według projektu profesora i architekta Adolfa Szyszko-Bohusza, natomiast południowa zbudowali Niemcy w okresie okupacji. Same mury, wysokie, potężne, ze znajdujqcymi się w dolnej części strzelnicami dla dział, a w górnej dla broni ręcznej, tworzyły od wschodu, południa i zachodu znany nam już zarys kleszczy, wzajemnie się flankujących. Przy obu bramach mury były nieco cofnięte, na podobieństwo bastionu, dając w barku miejsce dla przejazdu. Od strony północnej zbudowano dwie potężne podkowiaste basteje, z wylotami wielkich strzelnic artyleryjskich na niższej kondygnacji, a zwieńczone strzelnicami dla broni ręcznej. Warto przy tym wspomnieć, że zabytkowej ulicy Kanoniczej groziło wtedy częściowe wyburzenie w celu stworzenia swobodnego pola ostrzału z bastei. Z trudem udało się uzyskać zmianę tej decyzji władz wojskowych. Tak więc tylko stąd, od północnej strony Wawelu, można by było od biedy ostrzeliwać Kraków, ale założenie bastei i murów miało tutaj na celu przede wszystkim bliską bezpośrednią obronę wawelskiej fortalicji.
W obrębie murów Wawel przedstawiał ponury widok; tutaj musi nas nieco wspomóc wyobraźnia. Na miejscu wyburzonych kościołów św. Jerzego i św. Michała rozciągał się plac ćwiczeń dla wojska. Za koszary służył zaś sam zamek, zmieniony w surowy blok, z częściowo zamurowanymi arkadami dziedzińca, z obmurowanymi kolumnami, z małymi oknami i z izbami żołnierskimi w królewskich komnatach.
W miejsce zburzonych murów średniowiecznych stanęły dwa monotonne, brzydkie gmachy szpitalne: jeden szpecący wzgórze do dzisiaj, drugi częściowo później zburzony i przesłonięty zrekonstruowanym fragmentem muru przy baszcie Złodziejskiej. Nawet wieża Zygmuntowska, bez dzisiejszego ozdobnego hełmu, z prostym tylko nakryciem i nieco "kołpakowym" zwieńczeniem, niewiele różniła się od innych baszt średniowiecznych. Takim był więc Wawel twierdzy krakowskiej. I gdyby nie katedra i gotyckie baszty, oraz piękna, mimo zniekształceń, bryła renesansowego pałacu, trudno byłoby w nim poznać wspaniały ongiś królewski zamek.

tekst: Jan Piwowoński - Mury, które broniły Krakowa




Atak armii rosyjskiej w 1914 roku zmierzający do rozbicia armii austro - węgierskiej doprowadził front na osiach Kraków - Wrocław i Kraków - Wiedeń dając podstawę do kolejnego ataku na wycofujące się wojska monarchii. Sytuacja stała się krytyczna. Siłą 6 armii carskich wielki książę parł na zachód od 4 września i 14 osiągnął na lewym brzegu Wisły linię Pilica - Wolbrom - Skała - Słomniki - Proszowice - Nowe Brzesko, a więc niemal dotarł do Twierdzy Kraków. Podobnie przedstawiało się natarcie na prawym brzegu Wisły, zmierzające do koncentrycznego uderzenia i przełamania frontu pod Krakowem. Liczono, że przeciwnik schowa się pod osłonę twierdzy. Obecność twierdzy paraliżowała ruchy wojsk rosyjskich. Ten moment wahania i obawy przed fortyfikacjami wykorzystał Konrad von Hotzendorf staczając pierwszą bitwę o Kraków 16 - 22 listopada 1914 roku.

Ruch Rosjan, wobec obawy przed twierdzą nie doprowadził do jej okrążenia. Marszałek Dankl ściągnął część artylerii z twierdzy w pole. Gdy Rosjanie podeszli wolno pod pierścień fortów, gdzie działa twierdzy strzelały już na przedpole ku zajętym Smardzowicom, Wierzbnu, Wawrzeńczycom 4 Armia wyszła z Krakowa gościńcami warszawskim i proszowickim wprost w pole. Ściągnięte z twierdzy 18 batalionów i 114 dział dały wsparcie uderzeniu i 20 - 22 listopada atakujący zostali odrzuceni za Śreniawę. 4 Armia odzyskawszy przestrzeń manewrową mogła swobodnie rzucić 2 korpusy na prawe skrzydło w rejon Wieliczka - Mszana, gdzie szykowało się nowe natarcie na Kraków.

Front na odcinku Żarki - Kraków stabilizował się. Twierdza miała czyste przedpole, utrzymywane i poszerzane przez liczne wycieczki, w tym 2, 9, 10 grudnia na Kocmyrzów . Startujące z Rakowic samoloty twierdzy ustaliły, że XXI korpus Radko Dymitriewa wyszedł z Tarnowa i skierował się ku Wieliczce. Powstała nowa, lecz podobna do poprzedniej sytuacja. Kraków stał się zawiasem dwóch skrzydeł frontu: północnego i południowego. Rosjanie chcieli ten zawias za wszelką cenę wyważyć, obrona zaś utrzymać. Gdy Dymitriew parł na Wieliczkę, Hotzendorf gotował uderzenie na lewe skrzydło przeciwnika. Kolejką zakopiańską trwał gorączkowy przerzut na Jordanów XIV korpusu, potem również 45 dywizji obrony krajowej, stanowiącej część obsady twierdzy. Cała 4 Armia znalazła się na południu. Grupa uderzeniowa gen. Rotha gotowa była do przeciwnatarcia na kierunku Limanowej. Lewe skrzydło tkwiło w pewnym zawiasie Twierdzy Kraków. W Krakowie prócz stałej obsady fortów pozostały 1 dywizja i 2 brygady pospolitego ruszenia z 5 bateriami ruchomych dział. Zaczyna się nowa fala bojów, czyli druga bitwa o Kraków.

Natarcia ruszyły z obu stron jednocześnie, na południowym odcinku frontu padły pierwsze strzały bitwy pod Limanową. Na północy XXI korpus 3 Armii podszedł pod Bieżanów i Bogucice, ostrzeliwując fort 51 Rajsko. Na skraju obrony znalazł się cały południowo - wschodni VII obszar warowny. Walka toczyła się 10 km od Rynku Krakowa. Rosjanie postanowili zdobyć twierdzę posuwając się skrajem garbu Pogórza Karpackiego, zatem gościńcem lwowskim, mając prawe skrzydło osłonięte rozlewiskami doliny Wisły. Należało przełamać narożnik obrony na lewym skrzydle, jaki stanowiły grupy warowne Kosocice i Rajsko panujące zarówno nad gościńcem, jak i doliną Wisły. Dlatego uderzenie skierowano na Rajsko, a nie na Prokocim. Chodziło o obezwładnienie sąsiedniej grupy warownej, by łatwiej uderzyć po osi gościńca lwowskiego. Nastąpiła sytuacja krytyczna, tym razem decydująca o losie nie tylko Krakowa, ale jednocześnie o tej części teatru wojny.

Przeciwdziałanie obrońców nastąpiło natychmiast. Na krótkim odcinku pierścienia twierdzy Prokocim - Piaski - Kosocice - Rajsko skoncentrowała się niemal cała załoga twierdzy, by o świcie 6 grudnia uderzyć koncentrycznie pod osłoną artylerii fortecznej, której moździerze biły nawet z fortu 2 Kościuszko na przygotowane do szturmu oddziały rosyjskie w rejonie Bieżanowa. Po zaciętej walce, po kilku godzinach oddano obrońcom przeciwległe pasmo wzgórz. Rosjanie wycofali się pod Wieliczkę. Sytuacja została opanowana, ale blokada trwała nadal. Tymczasem przeciwnatarcie na południu mogło obrócić wokół "krakowskiego zawiasu" całe skrzydło frontu na linię Tarnów - Jasło - Krosno. 13 grudnia nowoczesne działa twierdzy miały zapas amunicji zaledwie na dwa dni. Nie miało to jednak znaczenia, gdyż blokada została przełamana. Front przetoczył się ku wschodowi, by już więcej nie podejść w tej wojnie pod Kraków.

W ciężkich walkach na północ od Krakowa po obu stronach wzięły udział znaczne siły. W sumie ponad 40 dywizji i blisko 400 tys. ludzi. Walki pod Krakowem były uporczywe i krwawe. Austriacy wzięli do niewoli 17 000 jeńców, sami stracili około 30 000 żołnierzy zabitych i rannych. Ofensywa rosyjska na Śląsk została jednak zatrzymana, a Twierdza Kraków, której komendantem był wówczas gen. Karl Kuk, odegrała w tych operacjach istotną role, ułatwiając Austriakom przerzucenie wojsk z południowego na północny brzeg Wisły i odwrotnie.

W październiku 1918 roku w okresie załamywania się monarchii austro - węgierskiej cały garnizon Krakowa liczył około 12 000 ludzi. W Twierdzy Kraków znajdowały się duże magazyny, które Austriacy zamierzali wywieźć, aby poprawić krytyczną sytuację zaopatrzeniową Wiednia. W końcu października działała już w Krakowie Polska Komisja Likwidacyjna oraz tajna organizacja posiadająca swych członków wśród korpusu oficerskiego wojsk austro - węgierskich. W dniu 31 października 1918 roku spiskowcy pod dowództwem porucznika Antoniego Stawarza zajęli koszary austriackie na Podgórzu, rozbrajając załogę, co dało początek opanowaniu całego Krakowa. W ostatnich tygodniach I wojny światowej potężne umocnienia twierdzy nie zdołały jednak uchronić załogi austro - węgierskiej przed rozkładem i bez rozlewu krwi przeszły w ręce organizującego się Wojska Polskiego. Twierdza Kraków miała stać się bazą jego szybkiego rozwoju.


Kraków stał się siedzibą dowództwa okręgu I Korpusu austro - węgierskiego, obejmującego całą Galicję i Śląsk austriacki wraz z Cieszynem, Ołomuńcem i Opawą. W samym Krakowie stacjonował stale silny garnizon. W przeddzień wybuchu I wojny światowej w jego skład wchodziły następujące jednostki:

1 ŚLĄSKI PP (1JR) "CESARZA" - Sztab,I,III baon
13 GALICYJSKI PP (13JR) "HRABIEGO STARHEMBERGA"- IV baon
20 GALICYJSKI PP (20JR) "KSIĘCIA PRUSKIEGO HENRYKA"- Sztab,I,II baon
56 GALICYJSKI PP (56JR) "HR.DAUNA, KS.THIANO"- Sztab,I,II,IV baon
93 MORAWSKI PP (93JR) - Sztab,III,IV baon
100 ŚLĄSKO-MORAWSKI PP (100JR) "GENERAŁA VON STEINSBERGA" - Sztab,I,IV baon
13 BATALION STRZELCÓW (13FJB) - Kadra
10 CZESKI P.DRAGONÓW (10DR) "KS.LICHTENSTEINU" - Sztab,I,II baon
1 GALICYJSKI P.UŁANÓW (1UR) "GEN.BRUDERMANA" - Kadra
3 GALICYJSKI P.UŁANÓW (3UR) "ARCYKS.KAROLA" - Sztab,I baon
1 PUŁK ARTYLERII POLOWEJ (1FKR) - Sztab,I,II baon,Kadra
3 PUŁK ARTYLERII POLOWEJ (3FKR) - Sztab,I,II baon,Kadra
1 PUŁK ARTYLERII HAUBIC (1FHR) "WLK.KS.SERGIUSZA MICHAJŁOWICZA" - Sztab,I,II baon,Kadra
1 DYWIZJON ART.KONNEJ (1RADiv)
1 DYWIZJON CIĘŻKICH HAUBIC (1SchHDiv)
2 MORAWSKO-GALICYJSKI PUŁK ARTYLERII FORTECZNEJ (2FestAR) "HR.VON BESCHI"
1 BATALION SAPERÓW (1SB)
1 DYWIZJON TABORÓW (1TrDiv)
15 ODDZIAŁ SANITARNY (San.Abt.)
16 PUŁK PIECH. OBRONY KRAJOWEJ (16LJR) "KRAKAU"
46 DYWIZJON ARTYLERII HAUBIC OBRONY KRAJOWEJ (46LdwFHDiv)
2 OKRĘGOWA KOMENDA ŻANDARMERII W KRAKOWIE
WOJSKOWO-POLICYJNY KORPUS STRAŻNICZY W KRAKOWIE


Stronghold ™ All Rights Reserved © 2013