Krakowskie fortyfikacje
Twierdza Kraków
 
 
Menu
   HOME
   FORTY
   CIEKAWE ARTYKUŁY
   HISTORIA FORTÓW
   GALERIA
   MAPA SERWISU
   KONTAKT
   O STRONIE
   LINKI


 


Krakowianie zawsze z dużym sentymentem wspominają czasy C.K. Austro-Węgier i miłościwie panującego cesarza Franciszka Józefa. Czy jednak słusznie? Czy to nie jest kolejny mit, w który wierzymy bezkrytycznie od kilkudziesięciu lat. Poniżej przedstawiam kilka faktów z czasów austriackiej okupacji. Może liczby przemówią bardziej dobitnie niż sentyment naszych pradziadków. Z drugiej strony - czy należy walczyć z mitami?!

Krzysztof Wilk

W następstwach I i III rozbioru Rzeczypospolitej szlacheckiej jej południowe ziemie przeszły we władanie Austrii. Królestwo Galicji i Lodomerii, jak nazywano nowo zdobyte terytorium, stanowiło największą prowincję wielonarodowościowej monarchii habsburskiej. Nazwy te pochodziły z oficjalnego uzasadnienia zaboru ziem Polski. Władze z Wiednia przypominały bowiem, iż Korona Węgierska posiadała nie przedawnione prawa do Rusi halicko-włodzimierskiej, datujące się z przełomu XII/XIII wieku, kiedy to Węgrzy próbowali opanować tę część Rusi i tytułowali się "reges Galiciae et Lodomerioe". Galicja stała się osobną prowincją z gubernatorem na czele, a stolicą został Lwów. Gubernatora powoływał i odwoływał cesarz, gubernator stał na czele gubernium złożonego z radców, kraj podzielono na Cyrkuły ze starostami (Kreishauptman) na czele, cały aparat administracyjny obsługiwała ludność mówiąca w języku niemieckim pochodząca z kraju monarchii, miało to dać początek germanizacji miejscowej ludności.

Po Kongresie Wiedeńskim obszar Galicji i Lodomerii wynosił 77,3 tys. km2 z około 3,5 milionową ludnością. W 1822 r. mieszkało 47,5 % Polaków, 45,5% Ukraińców, 6 % Żydów i 1 % Niemców. Największe zaludnienie było w okolicach: Bochni, Lwowa, Jasła, Wadowic, najniższe w rejonach górskich we wschodniej Galicji. Sytuacja gospodarcza Galicji była wręcz bardzo trudna, po rozbiorach została odcięta od reszty kraju, z którym łączyły ją bite trakty, spławne rzeki i wspólny rynek. W nowym kraju też była odcięta górami od reszty krajów monarchii, połączenia komunikacyjne prawie nie istniały. Galicja słabo rozwinięta przemysłowo została zarzucona towarami z innych krajów monarchii, grzebiąc tym sposobem jej powoli rozwijający się przemysł. Galicja pozostała krajem wyłącznie rolniczym z przestarzałą technologią rolną, a jak na ówczesne czasy była krajem przeludnionym.

Ogólną nędze pogłębiały ciągle podnoszone podatki, w 1817 r. patent cesarski wprowadził podwójny podatek gruntowy, 100 % jednorazowy dodatek związany z liwerunkiem zwiększał podatek wojskowy, o 50 % powiększał podatek klasowy, czyli dochodowy, oprócz tego istniało jeszcze pogłówne w wysokości 30 grajcarów od osoby. Kolejnym obciążeniem dla ludności był pobór rekruta, a zwłaszcza w czasie wojen napoleońskich.

Po Kongresie Wiedeńskim na terenie Galicji stacjonowały: 11 pułk piechoty, 10 pułk kawalerii ( 3 szwoleżerów, 4 huzarów, 1 kirasjerów, 1 ułanów i 1 dragonów), oddziały te należało wyżywić i zaopatrzyć, w pewnym stopniu ich obecność wpływała na rozwój usług i przemysłu lokalnego. Według Waleriana Kalinki duchowieństwo galicyjskie było zredukowane do rangi uzupełnienia policji, pomocnika straży finansowej i audytoriatu wojskowego.

Lata 1832 do 1846 r. to jeden z najgorszych okresów w dziejach Galicji. Przemysł rolny prawie nie istniał po za gorzelnictwem, które stało się głównym źródłem dochodów folwarków nadal panował ustrój pańszczyźniany i to na chłopów spadały wszystkie obciążenia podatkowe na rzecz państwa i kościoła. Źródłem nędzy chłopskiej w Galicji były występujące tam częste klęski głodu czy chorób i odcięcie od rynków zbytu. 6.11.1846 r. trzy mocarstwa anulowały postanowienia traktatu Wiedeńskiego i Rzeczypospolita Krakowska przestała istnieć, jej terytorium włączono do państwa Austro-węgier, komendę nad miastem objął feldmarszałek Henrich Castiglione.

źródła: Brożbar Czesław - " Galicja"

Nędza Galicji w cyfrach

Galicja w 1888 r. liczyła już 6,4 mln ludności, w tym 4,8 mln na wsi, czyli 75%. Gęstość zaludnienia była wysoka. Wynosiła 81 mieszkańców na km2, większa niż np. we Francji (71 m/km2). W tym okresie Galicja zasługiwała na prześmiewczą nazwę Królestwo Policji i Landwerii, lub jak kto woli Królestwo Golicji i Głodomerii.

Jak stwierdził Stanisław Szczepanowski: "Każdy Galicjanin pracuje za ćwierć człowieka, a je za pół człowieka". "Każdy Polak w Poznańskiem jest wart dwóch Polaków w Galicji".
Przeciętna długość życia w Galicji wynosiła 27 lat dla mężczyzn, 28,5 dla kobiet. Dla porównania w Czechach odpowiednio 33 i 37 lat, we Francji 39 i 41, w Anglii 40 i 42.

Mięsa w Galicji zjadano 10 kg rocznie na głowę, na Węgrzech 24 kg, w Niemczech 33 kg.

Przeciętny roczny dochód na głowę w Galicji wynosił 53 zł. reńskie, w Królestwie Polskim (zabór rosyjski) 91 złr., na Węgrzech 100 złr., w Anglii 450 złr.

Podatków płacił Galicjanin 9 zł. rocznie na głowę, co wynosiło 17% jego przeciętnego dochodu. W Prusach było to 5%, w Anglii 10%.

Galicja była krajem zadłużonym na kwotę 300 mln złr., czyli 60 złr. na głowę mieszkańca.

Podatek od dochodu rocznego przekraczającego 600 złr. płaciło w Galicji 8 osób na 1000 mieszkańców, w Czechach 28, w Dolnej Austrii 99 osób.

"Nie byłem w stanie - pisze Szczepanowski - wyszukać czy to w Europie czy w Azji kraju, w którym by na głowę mniej produkowano, w którym by się gorzej i nędzniej żywiono jak w Galicji".

źródła: Kazimierz Bańburski - "Nędza Galicji w cyfrach"

"Galileusze"

"Galileuszami" nazywano pogardliwie cesarskich poddanych z Galicji, którzy powoli zapominali o tym, że są, lub byli kiedyś Polakami. Galicję zaś nazywano Galileą.

Takich lojalnych poddanych cesarza nazywano też "szwarcgelberami" (czarnożółtymi) od barw austriackiego herbu i flagi.

Nazwę "Galilejczycy" czy też "Galileusze", wymyśliła krakowska młodzież szkolna, nazywając tak pogardliwie swoich kolegów z Galicji. Kraków formalnie nie wchodził w skład Galicji. Do roku 1846 była tu przecież Rzeczpospolita Krakowska, a później po aneksji austriackiej Wielkie Księstwo Krakowskie.

Krakowianie gardzili "Galilejczykami". Z punktu widzenia Krakowa cywilizacja kończyła się na wschodzie gdzieś w okolicach Wieliczki, no może Bochni.

Za "sól" ziemi polskiej we wszystkich trzech zaborach i "ziemiach zabranych" na wschodzie, uchodzili mieszkańcy Królestwa Polskiego (Kongresówki). Nazywano ich "Koroniarzami". Wolno było "Koroniarzowi" uważać się za "emigranta", gdy był po austriackiej stronie kordonu, ale "nie wolno było Galicjaninowi nazywać emigrantem nikogo, kto przybywa z Królestwa, z Poznańskiego, z Prus, z Litwy, z ziem Zabranych" - pisał Jan Lam (1838-1886) w swojej książce "Koroniarz w Galicji", wydanej w 1869 r.

Po upadku Powstania Listopadowego, wręcz obowiązkiem było gościć całe lata byłych powstańców, których nieraz po kilku mieszkało we dworach galicyjskiej szlachty. Uwodzili oni żony i córki swoich gospodarzy, a nieraz doprowadzali ich do finansowej ruiny, prowadząc dość bujne życie towarzyskie. Ale "Galileuszom" pozostawało tylko patrzeć na to i milczeć, byli przecież "gorszymi" Polakami.

źródła: Kazimierz Bańburski - "Galileusze" - fragment


Stronghold ™ All Rights Reserved © 2013