Krakowskie fortyfikacje
Twierdza Kraków
 
 
Menu
   HOME
   FORTY
   CIEKAWE ARTYKUŁY
   HISTORIA FORTÓW
   GALERIA
   MAPA SERWISU
   KONTAKT
   O STRONIE
   LINKI



foto:
Krzysztof Wilk
 

autor: Janusz Bogdanowski. Politechnika Krakowska

Współczesne rozumienie wartości, znaczenia i opieki nad zabytkami kultury przeszło, zwłaszcza w 2. połowie naszego stulecia, ogromną ewolucję. Rozszerzyło się ono (podobnie jak w ochronie przyrody) od obiektu, poprzez zespół do skali ochrony krajobrazu kulturowego. W Polsce zarówno nowelizacja ustawy o ochronie dóbr kultury, jak i wkrótce nasza inicjatywa na KBWE i stworzenie szeroko rozumianego pojęcia zabytku krajobrazu kulturowego zostały powszechnie uznane za wyraz aspiracji i potrzeb epoki. Toteż listę dziedzictwa światowego rozszerzono o stosowne wpisy, a w Polsce krajobrazy kulturowe zyskały również swą pozycję na liście pomników historii.
Jedną z charakterystycznych form tego rodzaju zabytków stały się dawne fortyfikacje, nie tylko te "tradycyjne", jak średniowieczny Malbork czy nowożytna Częstochowa, ale także wielkie, rozłożone w otwartym krajobrazie twierdze, np. XIX-wieczne, w rodzaju Krakowa, Przemyśla, Torunia i dziesiątków innych, czy pochodzące z II wojny światowej, by wspomnieć Śląski czy Międzyrzecki Obszar Warowny. Tradycja krakowskiego konserwatorstwa spowodowała, iż tu właśnie po raz pierwszy już ok. 1950 podjęto problem ochrony wielkiej twierdzy pierścieniowej, jej fortów, "dróg rokadowych" i szańców. Problem ten zyskał tym bardziej znaczenie, iż stał się w tych latach również
podstawą systemu zieleni miasta już w tzw. Planie Ptaszyckiej (1960), a później elementem kolejnych planów zagospodarowania przestrzennego Krakowa. Wprawdzie ostatnio z niewiadomych przyczyn zaczęto go kwestionować, niemniej pozostał integralną częścią tak zespołu zabytków, jak i zieleni miasta.
Koncepcja ta zresztą stała się z czasem, dodać warto w kontynuacji krakowskiej myśli, udziałem planów systemów zieleni wielu miast, zarówno większych (jak Warszawa, Toruń czy Przemyśl), jak i mniejszych (by wspomnieć np. Koźle).
Tradycja tej metamorfozy z groźnych fortyfikacji ku "sielskiemu" wypoczynkowi sięga zresztą dawnych wieków. Tak "freta" średniowiecznych miast, jak i bulwary nowożytnych oparte były na tej początkowo towarzyszącej obwarowaniom kanwie zielonej, by na przełomie XVIII i XIX w. zamienić się w tzw. plantacje miejskie. Tu znów klasyczny przykład stanowi właśnie Kraków, poczynając od Plant, poprzez bulwary Alei - dziś niestety dewastowane - po wspomniany pierścień oparty na zielonych drogach rokadowych dawnej twierdzy i jej kilkudziesięciu fortach, dziś naturalnych parkach.
Tym sposobem dawny krajobraz warowny stał się jednocześnie zabytkiem i kanwą miejskiej zieleni.

TWIERDZA - ZABYTEK

Wypadnie zatem spojrzeć na ten zespól kolejno w obu ujęciach, zaczynając od historycznego zespołu zabytkowego, by przejść w następnej kolejności do jego adaptacji na kanwę zieleni miejskiej.
Druga połowa XIX w. i początek w. XX stanowią okres przełomowy w dziejach fortyfikacji. W tym bowiem czasie drogą ewolucji następuje przejście od fortyfikacji nowożytnej, reprezentowanej przez systemy poligonalny i bastionowy, do fortyfikacji nowoczesnej, której przedstawicielem jest fortyfikacja rozproszona. Przełom to zatem nie mniejszy niż przejście od średniowiecznych baszt i bastei do nowożytnych bastionów. Na ten okres przypada szczególnie silny rozwój fortyfikacji na terenie Polski z racji jej podziału pomiędzy trzech zaborców.
Omawiany okres powstania i rozwoju twierdzy krakowskiej można z punktu widzenia historii sztuki obronnej podzielić na dwie zasadnicze części, z licznymi wyróżniającymi się podokresami. Są to: okres panowania i schyłku systemu poligonalnego (1815-1885) i okres rozwoju systemu rozproszonego (1885-1914).
Podane daty trudno oczywiście uznać za jednoznaczne. Raczej stanowią one symbole punktów zwrotnych w dziejach fortyfikacji europejskiej. Dlatego też słuszniejszą wydaje się periodyzacja z punktu widzenia występujących charakterystycznych form obronnych, na co pozwala obecny stan badań.

1. W okresie panowania i schyłku systemów nowożytnych (poligonalnego i bastionowego) w Europie tego czasu istnieją dwa zasadnicze kierunki fortyfikacji: starszy - bastionowy reprezentowany głównie przez Francje, oraz nowszy - poligonalny, którego głównym przedstawicielem są Niemcy.
Szkoła austriacka, w ramach której powstała krakowska twierdza, opierająca się w zasadzie na systemie poligonalnym, wykazuje jednocześnie duże związki z systemem bastionowym i przyjmuje wiele elementów szkoły francuskiej.

(a) Zatem 40-lecie po wojnach napoleońskich (1815-1855) to okres panowania typowych frontów ciągłych wałów systemów poligonalnego lub bastionowego, tworzących "obóz warowny". Słabo wysunięta i rozwinięta linia fortów broni tylko ważniejszych kierunków na przedpolu. Klasyczny tzw. front Rogniata przewiduje ich zaledwie cztery.
Na kanwie wytyczonego przez tzw. Komisje Hessa planu rozwija się budowa fortyfikacji. Jak wspomniano, już w roku 1845 planowano umocnienia Krakowa, zachowując jako rdzeń (noyau) kleszczową fortyfikacje Kos'ciuszki z roku 1794. W 1847 oznaczono punkty do umocnienia, w 1849 zaś rozpoczęto prace, które w roku 1850 nabrały rozmachu, a w 1855 doprowadziły do ukończenia pierścienia fortyfikacji jako punktowej, półstałej, tzw. szkieletowej, z nie zabudowanymi miedzypolami, śródszańcem i cytadelą na Wawelu. Fortyfikacje te wiązały się z rzadziej stosowaną odmianą koncepcji obozu warownego Rogniata, a na gruncie austriackim wykazywały po częs'ci podobieństwo do fortyfikacji Linzu, na przyczółku Krzemionek, gdzie w roku 1852 wzniesiono 2 "baszty maksymiliańskie". Fortyfikacje "szkieletowe" - na owe czasy bardzo postępowe - budziły niemniej podówczas duże dyskusje, a powszednie zastosowanie znalazły dopiero w następnym okresie.
Na głównych kierunkach przewidywanego ataku wzniesiono wysunięte forty - średnio na 1000-1500 m; wyjątkowo na głównym kierunku natarcia -pojedyncze dzieła w odległości 4-5 km. W Krakowie twórcą planu był Caboga. Elementy obronne "obozów warownych" można podzielić typologiczne na dwie grupy: obwodów zamkniętych i otwartych. W zakresie obwodów zamkniętych można rozpatrywać w Krakowie dawny rdzeń okopów kościuszkowskich, a także stałe obwarowania Wawelu, a także fortów Kościuszki i Krakusa. W klasie obwarowań stałych na Wawelu zastosowano system poligonalny w drugiej manierze, z charakterystycznymi półkolistymi bastejami. Podobnych, lecz ziemnych użyto w Forcie Krakus. Pierwsza maniera uwidacznia się w Forcie Kościuszko według projektu F. Księżarskiego, w postaci masywnych kojców na kształt bastionowych "puntone".
W klasie obwodów otwartych mieszczą się pozostałe punktowe fortyfikacje. Można tu wyróżnić charakterystyczny wieloboczny szaniec typu "F. Sch." (Festung Schanz), stanowiący szkieletowy piers'cień wokół Krakowa. Drugi
typ stanowią "baszty maksymiliańskie", użyte sporadycznie na Krzemionkach jako fortyfikacja "górska". Prócz tego występują, już jako zewnętrzne forty, typowe dla okresu "lunety" o formie detaszowanego bastionu z potężną, podkowiastą reditą osłoniętą wałem i fosą, z kaponierami w kształcie "kocich uszu", a szyją osłoniętą małą półkolistą basteją. Zarówno one, jak i nieregularne forty oznaczone cyframi arabskimi, służą jako pozycje ryglujące główne kierunki spodziewanego natarcia.
Przeszkody w formie fos wykonane są z ziemi, nie dziane, o pochyłych stokach, wyjątkowo tylko lunety i forty mają półdziane, ceglane stoki o wypróżnionych łukach, bronione podwójnymi kaponierami. Szyjowe mosty zwodzone wysuwane są na rolkach. Stanowiska w postaci ziemnych wałów jeszcze nie opatrzone są poprzecznicami. Schronów w fortyfikacjach polowych i półstałych brak lub wykonane są z drewna. Tylko lunety i forty oraz z natury rzeczy baszty maksymiliańskie posiadają potężne ceglane śródszańce, sklepione kolebkowo. Tu również występuje dość bogato detal architektoniczny w postaci portali, wieżyczek, krenelaży i gzymsów w stylu neogotyku.

(b) Doświadczenia wojny krymskiej nie wprowadzają w następnym podokresie (1855-1870) zasadniczych zmian do systemów fortyfikacyjnych. Wnioski jednak z bacznie śledzonej przez całą Europę obrony Sewastopola pociągają za sobą pewne zmiany w ukształtowaniu linii obrony, z konieczności obrony artyleryjskiej i rozbudowy pierścienia fortów. Zatem obrona z obwałowań centralnych wyraźnie zaczyna przesuwać się na linię fortów.
Koncepcje te znajdują niemały oddźwięk w szkole austriackiej, rozwijającej się przecież pod dużymi wpływami fortyfikacji francuskiej. W wyniku tego zarysowuje się tendencja do wzmocnienia obwałowań centralnych, a gdzie ich brak - do budowy od nowa oraz do silniejszej rozbudowy pierścienia fortów tzw. artyleryjskich. Istotną zmianę w układzie fortu stanowi rozbudowa na wzór Brialmonta oddzielnej kaponiery wewnętrznej. Budowane i rozbudowywane są twierdze Komarno, Werona, Ołomuniec i właśnie Kraków.
Projekt fortyfikacji Krakowa staje się jedynym właściwie w owym czasie na terenie Galicji. Projekt ten już w pierwszej wersji z roku 1859 przewidywał rozbudowę i modernizację noyau (rdzenia) w formie regularnego wieloboku z narożnymi bastionami. Jego ostateczna, zrealizowana wersja z lat 60. to regularny sześciobok, otwarty i oparty od południa na Wiśle, ze śródszańcem w postaci cytadeli na Wawelu, zamknięty od południa pozycją na Krzemionkach. W obwodzie obronnym zastosowano system poligonalny od północy, bardziej zagrożonej strony (tzw. bastiony II, III, IV, V), i bastionowy od stron mniej zagrożonych: zachodniej (bastiony Iii 1/2), wschodniej (bastion VI) i południowej (bastiony VIII, IX i X). W zastosowaniu bastionów Caboga poszedł tak daleko, iż użył nawet włoskiej "piatta forma" (bastion I). Zatem obwałowania Krakowa (1863-1865) stanowią kompromis pomiędzy dwoma systemami - bastionowym i poligonalnym. Front północny wykazuje związki z noyau Antwerpii, a wzniesiony wówczas fort zewnętrzny Pszorna ("15") - wręcz analogie z takimi fortami "śródszańca" Belgii. Rozbudowany został również pierścień fortów, uzyskując w miejsce dawnych szańców typu "F. Sch." 3 nowe lunety.
Dzieła obronne można tu podzielić na 3 grupy. Pierwsza to charakterystyczne forty poligonalne, podobne do fortów poprzedniego okresu, jednak z potężną, podwójną, wewnętrzną, oddzieloną kaponierą. Broni ona nie tylko fosy (jak w fortach pruskich), lecz również wewnętrznej strony wału. Drugą grupę stanowią, jak wspomniano, właściwe bastiony o różnych formach: bastion I "Nowy Świat" ma kształt włoskiej "piatta forma", bastion I 1/2 "Czarna Wieś" posiada "orylony", a dzieła VI, VIII, IX, X przedstawiają się jako spłaszczone ziemne bastiony. Trzecią grupę tworzą forty zewnętrzne "lunety" (7, 9, 15), podobne do fortów poligonalnych obwałowania centralne. Pewne nowe elementy wykazuje późniejszy nieco fort 15 - Pszorna.
Typ przeszkody uległ o tyle zmianie, że wprowadzono fosy mokre. Na stanowiskach brak w dalszym ciągu poprzecnic.

2. Okres systemów: fortowego, ześrodkowanego i grupowego

(a) Rok 1870, stanowiący na "poligonie" wojny francusko-pruskiej próbę nowej gwintowanej broni, był zapowiedzią zasadniczych przemian (w podokresie 1870-1877), jakie miały nastąpić 15 lat później. Na razie zachwiana została teoria obozów warownych, gdyż okazało się, że można je osaczyć, artyleria zaś - zwiększając donośność i siłę przebijania - stała się bardziej niebezpiecznym przeciwnikiem dla masywnych ceglanych murów niż potężnych ziemnych nasypów. Co więcej, na skutek rozwoju komunikacji kolejowej operatywność oblegających niepomiernie się zwiększyła.
Po przejściowym okresie wpływów francusko-belgijskich następuje w fortyfikacji austriackiej pewien zwrot ku fortyfikacji niemieckiej. Równie wyraźnie zarysowuje się odrębny kierunek rozwojowy. Nowość i prekursorską myśl stanowi podział tak zarysowanej twierdzy na części, w stosunku do których centrum stanowi noyau, obwód zaś - poszczególne odcinki pierścienia. Również postęp w stosunku do szkoły pruskiej przedstawia układ fortu. Jak już wspomniano, plan fortu ulega znacznym zmianom przenosząc stanowiska artylerii ciężkiej na działobitnie sprzężone; reditę zastępują koszary szyjowe; następują także inne, drobniejsze zmiany. Należą do nich: wprowadzenie poprzecznie barkowych (będących prototypem tradytorów) zabezpieczających barki przed ogniem podłużnym, pozostawienie pochyłego przeciwstoku, nadającego całości bardziej ofensywny charakter, stosowanie koszar szyjowych w dwu i trzech liniach oraz pozostawienie kojca wewnętrznego. Wśród fortyfikatorów wyróżniają się Salis Soglio - późniejszy szef fortyfikacji, oraz M. Brunner (starszy) - jeden z teoretyków i twórców podręczników fortyfikacji. Obydwaj odegrali dużą rolę w budowie umocnień Krakowa i Galicji w ogóle. Na jej terenie nie prowadzi się w tym okresie żadnych większych prac. Podstawowe przemiany dotyczą tylko, jak wspomniano, organizacji obrony, zatem w latach 1870-71 Kraków uzyskuje podział na grupy forteczne.

(b) Doświadczenia wojny tureckiej (w podokresie 1877-1885) stanowią dalszy krok w kierunku przełomu, jaki miał nastąpić w roku 1885, nie naruszając jednak ogólnego układu twierdzy, a wprowadzając grupy forteczne. Podstawę przemiany stanowi przywrócenie znaczenia broni ręcznej w obronie fortu. Stąd rodzi się problem zwiększenia stanowisk strzeleckich na forcie, co w warunkach "fortyfikacji ześrodkowanej" musi się odbić na zasadzie przebudowy planu standardowego (artyleryjskiego) fortu.
Na terenie Galicji zaznacza się bardzo silny rozwój fortyfikacji, idący w kierunku wyznaczonym w połowie XIX w. Jako fortyfikatorzy działają Salis Soglio i Brunner. Rozpoczyna się intensywna rozbudowa Krakowa i Przemyśla jako nowoczesnych twierdz pierścieniowych. Prace rozwijają się w dwóch kierunkach: wzmocnienia rdzenia twierdzy, rozbudowy pozycji wspierających i budowy nowej, daleko wysuniętej pozycji głównej (pierścienia fortów).
W Krakowie noyau (rdzeń) twierdzy pozostaje bez zmian. Natomiast forty tego okresu, zwane "artyleryjskimi", wykazują dużą różnorodność. W upro­szczeniu można je podzielić na dwie zasadnicze grupy: dwuwałowe i jednowałowe. Forty dwuwałowe - o charakterystycznym, otwartym od tyłu układzie - występują rzadziej (np. Węgrzce w swej pierwszej wersji), natomiast jednowałowe stanowią główne wyposażenie twierdzy. Pojawiają się one w dwóch wariantach; częściej spotyka się wariant o typie wcześniejszym, nawiązującym do poprzedniego okresu, rzadziej spotykany jest wariant nawiązujący do niemieckiego fortu z wydłużonymi wałami. Do pierwszego zaliczyć można z terenu Krakowa Krzesławice (49), Węgrzce (47) i inne. Forty te posiadają w jednej linii koszary oraz w drugiej linii schron główny. Na niektórych dziełach pojawiają się wieże pancerne. Jedną z pierwszych stanowi wielka kopuła Grusona, wyposażona w dwa działa 12 cm, umieszczona na wale artyleryjskim fortu Skała (38).

3. Okres rozwoju systemu rozproszonego (od 1885)

Wynalezienie "pocisku o działaniu minowym", powodujące zasadniczy przełom w fortyfikacji, przyspieszyło wyciągnięcie wniosków z dyskusji nad umiejscowieniem artylerii w twierdzy oraz otwarło drogę nowościom technicznym, do których zaliczało się użycie pancerza i stalobetonu. W wyniku tego forty pozostały wprawdzie na dawnym dystansie, uległa jednak zmianie organizacja obrony.

(a) Lata podokresu 1885-1904 przynoszą znów ożywioną dyskusję nad systemami fortyfikacyjnymi - jest to typowy czas tworzenia się nowych form. Fort tego okresu rozwija się w dwóch zasadniczych odmianach. W pierwszej - wcześniejszej (1885), opierającej się na geometrycznym układzie z poprzedniego okresu, zaopatrzony jest zwykle w pancerne wieże i tradytory, z galerią w dzianym przeciwstoku. Drugą, późniejszą odmianę (ok. 1890) stanowi dzieło o zaokrąglonym narysie, zwykle wyposażone również w pancerze i tradytory, jednak z fosą płytką o spłaszczonym stoku, bronioną czołowo.
Występujące w tym czasie typy fortów stałych podzielić można na trzy główne grupy. Pierwszą stanowią pancerne "forty scalone" (Einheitsfort); w Krakowie są forty Dłubnia (49a) i Węgrzce (47a) o udoskonalonym profilu. Drugą grupę stanowią "dzieła pos'rednie" o charakterystycznym spłaszczonym profilu. Z terenu Krakowa należy tu np. Mogiła (49 1/2) i wiele innych. Trzecią, nowszą grupę, z koszarami osłoniętymi wałem ziemnym z basteją, tworzą liczne forty, zarówno pancerne, jak i niepancerne (np. Bibice 45a).
Przeszkoda w omawianym okresie rozwiązywana jest na dwa sposoby: w postaci głębokiej fosy z dzianym przeciwstokiem, broniona z galerią, albo w postaci płytkiej fosy o spłaszczonym stoku, bronionej czołowo. Również stanowisko rozwiązywane jest na dwa sposoby. Wał dolny zajmuje piechota, wyposażona czasem w wieże z przeciwszturmowymi działami, wał górny - wieże pancerne. W wersji późniejszej w Krakowie stanowiska strzeleckie usytuowane są za linią wież pancernych. Schronisko stanowią wielokondygnacyjne koszary obronne, wyposażone w tradytory, oraz schrony pogotowia, umieszczone w wale.
Ozdobny detal architektoniczny w owym czasie prawie całkowicie na fortach zanika. Architektura przybiera formy proste, funkcjonalne, o mocnym, zgeometryzowanym wyrazie, żywo przypominającym architekturę modernistyczną.

(b) Doświadczenia wojny rosyjskojapońskiej i bałkańskiej tworzą ostatni podokres (1905-1914) i przyczyniają się do wprowadzenia wielu zmian w organizacji urządzeń obronnych, nie powodując jednak zasadniczych zmian. Obwałowania centralne tracą swe znaczenie i we Francji zostają zarzucone, natomiast w Austrii i Niemczech utrzymują się do I wojny s'wiatowej. Forty zorganizowane w "grupy warowne" rozwijają się po linii drugiej, niezgeometryzowanej odmiany poprzedniego okresu. Stąd zaokrąglone linie, dość swobodne rozrzucenie poszczególnych elementów dzieła, ujęte w fosy o spłaszczonym stoku. W fortyfikacji austriackiej tego okresu panuje zastój. Szef sztabu Hotzendorf jest wyraźnie niechętnie ustosunkowany do fortyfikacji stałej. Mimo krytycznych uwag generalnego inspektora fortyfikacji Leithera o złym stanie umocnień stosuje się tylko półśrodki. Nieco więcej uwagi poświęcono Krakowowi, gdzie wzniesiono nawet jeden cały, nowy fort (Bielany) i zmodernizowano, względnie gruntownie przebudowano, kilka innych, rozbudowując nową linię noyau. Przyczyną tego była bliskość granicy i przeznaczenie twierdzy jako głównego punktu wspierającego armię polową. Jarosław i Radymno otrzymały po kilka nowych szańców, Halicz zaś wyposażono w trzy stałe forty.
Nieliczne forty tego okresu zaliczyć można do trzech typów. Typ pierwszy to dzieło wzorowane na niezgeometryzowanym forcie poprzedniego okresu. Stąd niemal owalne, zamknięte plany szańca X-l w Przemyślu czy St I, IV w Krakowie, wyposażone w tradycyjne fosy. Drugi typ stanowią rozbudowane na tym wzorze forty nowego noyau Krakowa, wyposażone w fosę płytką o spłaszczonym stoku. Można tu zaliczyć FS 5, 8, 10, wzniesione w miejsce dawnych szańców. Przedstawicielem trzeciej odmiany jest mały. lecz nowoczesny fort Bielany, złożony z grupy nieregularnie rozrzuconych na szczycie i stoku wzgórza schronów, z których najbardziej wysunięty posiada nierucho­mą stalową kopułę. W tymże kierunku idzie przebudowa fortu Bodzów (53). Osobną grupę stanowią zmodernizowane forty Tonie (44) w Krakowie, Duńkowiczki (XI) w Przemyślu, gdzie zastosowano wysuwane wieże pancerne. Modernizacją w mniejszym już zakresie objęto liczne inne dzieła, np. Olszanicę (39), gdzie zbudowano tradytor w stoku góry. Prócz tego usypano całą serię drobnych szańców typu I. S., schronów itp.
Zachowane dzieła posiadają wartość naukową, a jednocześnie stanowią atrakcję turystyczną i rezerwują dziś obszerne "tereny zielone", leżące w pobliżu dużych miast, zatem powinny zostać objęte ochroną konserwatorską i odpowiednio zaadaptowane do funkcji współczesnych osiedli. W tym celu sporządzana jest ich pełna ewidencja oraz klasyfikacja na zlecenie konserwatora zabytków (Państwowa Służba Ochrony Zabytków), którą od kilku lat zajmuje się Zakład Krajobrazu Otwartego i Budowli Inżynierskich (Instytutu Architektury Krajobrazu PK). Koniecznym jest też zapewnienie im ochrony celem zabezpieczenia przed postępującą dewastacją. Z drugiej strony, pracownie urbanistyczne miast i zarządy zieleni winny zewidencjonować forty, wały i drogi forteczne jako "tereny zielone". Na tej właśnie podstawie mogą powstawać nowe pierścienie zieleni wokół miast, podobnie do XIX-wiecznych "plant", z tym że we właściwej dla naszych czasów krajobrazowej skali założenia. Same forty, nie podlegając rozbiórce, winny być właściwie zaadaptowane częściowo na cele rekreacji i turystyki (jako punkty widokowe, zbiorowego żywienia, wystawy, obiekty do zwiedzania itp.), częściowo zaś dla potrzeb miasta (jako magazyny, bazy, schrony i inne).
Przy adaptacji nie należy jednak nigdy zapominać o zabytkowej wartości dzieł obronnych, które - w powiązaniu z innymi z pozostałych ziem Polski - tworzą cenny i jedyny w swym rodzaju zespół, reprezentujący niemal wszystkie szkoły europejskie, a znajdujący się w granicach jednego kraju. Zatem, z punktu widzenia nauki, stanowić one mogą swoiste muzeum sztuki obronnej pod gołym niebem.

TWIERDZA - SYSTEM ZIELENI

Wspomniane następstwo zieleni, po fortyfikacjach, w znakomitej postaci objawiło się właśnie w Krakowie. Choć liczne błędy dawnego planowania przestrzennego przyczyniły się do uszczuplenia tego świetnego zasobu zieleni - ogrodów (by wspomnieć niefortunną zabudowę tzw. Żabińca, przerywającego ciąg klina zachodniego), to jednak - mimo naporu urbanizacji - "zielona twierdza" trwa. Jej kanwą był i pozostaje do zagospodarowania klasyczny prosty układ promienisto-koncentryczny.
Również samo obrzeże Krakowa daje realne możliwości stworzenia nowego pierścienia zieleni wokół miasta, gdyż na wieńcu otaczających wzgórz wybudowano forty. Z biegiem lat zarosły one drzewami i pierścieniem kilkudziesięciu naturalnych parków, otaczając dziś miasto. Wszystkie łączy w jedną całość rokadowa "droga forteczna", a cała sieć promieniście wybiegających z centrum miasta dróg zapewnia łatwy dostęp do każdego punktu fortecznej obwodnicy, poszczególne zaś forty - parki dają wgląd w daleki widok przed­pola. W tej sytuacji stare forty stanowią przez swą zieleń nie tylko atrakcję samą w sobie, lecz również są pośrednimi, węzłowymi punktami wyprowadzającymi z miasta w otwarty krajobraz.
Na północnym wschodzie łagodne, lecz rozległe lessowe wzgórza tworzą jakby ogromne fale pocięte siecią głębokich a wąskich jarów. Mało tu lasów, ale dużo zadrzewień. Jak kępy wysokiej zieleni wyglądają wsie i liczne podworskie parki: to wieńczące szczyty wzgórz, to kryjące się w głębokich dolinach. Krajobraz ciekawy, lecz bezdrożny i bezleśny.
Od południa piętrzą się wyniosłe wzniesienia Pogórza. Bliżej miasta przypominają jeszcze wioski z krainy "lessów". Choć więcej tu lasów, to jednak rozproszona zabudowa i chaotyczna gospodarka wyraźnie odbijają się w krajobrazie. Dopiero nieco dalej pasma Draboża, Chełma, Ukleiny, Cietnia zwartym lesistym wałem wprowadzają w beskidzki krajobraz.
Na północnym zachodzie widoki całkowicie się zmieniają. Szczyty wzgórz zajmują lasy lub skaliste ostańce i wrzosowiska. Krajobraz przeobraża się z każdym zakrętem drogi. Sosnowe lasy ustępują miejsca bukowym, piaszczyste pustynie - rozlewiskom czystych rzek, cieniste wąwozy - słonecznym pustkowiom, a płaskie łąki - skalistym szczytom. Teren ten to jakby naturalny park, pełen drobnych w skali krajobrazowej elementów, co krok kontrastują­cych w zestawianych nieoczekiwanie zespołach.
Odpowiednio do wymienionych regionów krajobrazowych kształtują się rejony wypoczynkowe. Można je określić jako: wschodni - "lessowy", południowy - "Pogórze" oraz północno-zachodni - "jurajski". Ten ostatni dzieli szeroka dolina Rudawy na dwie, nieco odmienne części: północną, czyli tzw. "okręg Ojców", i zachodnią, obejmującą z dawna projektowany zachodni rejon wypoczynkowy.
Każdy z podanych obszarów ma swą specyfikę i odrębne walory. Każdy też nadaje się do wykorzystania na cele wypoczynkowe, choć ich walory i dostępność od strony miasta są różne. Ogniwem łączącym miasto z krajobrazem jest wspomniana już "droga forteczna", która w tej chwili stanowi równie wielką szansę dla miasta, jak niegdyś tereny po średniowiecznych i XIX-wiecznych fortyfikacjach. Wszystkie wymienione regiony krajobrazowe dochodzą do pasa zieleni drogi fortecznej.
Znakomite te możliwości dopełnia sieć wodna, skromna wprawdzie - prócz doliny Wisły - i zacieśniona do wąskich pasm wśród blokowisk, ale przecież też mająca znaczenie. Tak więc po części pradolina Wisły i Rudawy wraz ze wzgórzami Lasu Wolskiego stanowią mocny zachodni klin zielony. Również nie bez znaczenia są przeciskające się wśród zabudowy Białucha, Dłubnia, Wilga, choć w znacznej mierze zwężone do ledwo kilkunastometrowych kanałów. Łączy się z tym słuszny zamiar wykorzystania na ciąg zielony nawet Młynówki, tak niepotrzebnie niedawno zasypanej, a także Drwinki.
Wielkie znaczenie ma również ujęcie okolic miasta w Jurajskie Parki Krajobrazowe, szczęśliwie zabezpieczające otwarty krajobraz od zachodu i północnego zachodu. Stanowią one mocny atut w kształtowaniu systemu zieleni. Właśnie Jurajskie Parki Krajobrazowe objęły pasmo drogi fortecznej od Skotnik, przez Tonie aż do Batowic. Trzeba zatem "tylko" stosować go nie tyle według planu, gdyż ten ostatni już dawno przygotowano, tylko jego rozsądnego wdrożenia, a to zależy jedynie od naszej gospodarności, a nie od sporów, co ważne, a co nie.
Ciągle jeszcze istnieje możliwość adaptacji terenu na cztery pierścienie zieleni i cztery parki krajobrazowe, nasuwa to przeszłość jako kanwę systemu zieleni Krakowa. Choć są one - na skutek niedostatków planowania, a zwłaszcza realizacji - miejscami poprzerywane lub zatarte, to przecież pozostają rzeczywistością.
Myśl ta, stanowiąca rozwinięcie wieloletnich badań, studiów i doświadczeń projektowych, opiera się na najprostszej i najłatwiejszej do realizacji konstrukcji. Cztery parki krajobrazowe to nic innego jak cztery w znacznej mierze istniejące i łatwe do uzupełnienia kliny na dawnych kampusach pomiędzy drogami fortecznymi. Są tak czytelne, że nietrudno nawet nadać charakteryzujące je nazwy: zachodni to Wolski Park Krajobrazowy; północny - Kleparski (niestety, ostatnio przecięty zabudową Żabińca); wschodni - Wiślany; południowy - Podgórski. Cztery zaś pierścienie to z kolei historyczne kręgi dawnych obwarowań, równie czytelne i równie łatwe do scharakteryzowania jako: Planty, połączone z pierwszą obwodnicą miasta; Aleje, podlegające dewastacji, druga dzisiejsza obwodnica komunikacyjna; mała rokadowa na linii szańców FS, najbardziej poszarpana, ale przynajmniej odcinkami możliwa do odtworzenia, jak wspomniana Młynówka. Wielka rokadowa związana jest już z zewnętrznym pierścieniem dawnych obwarowań, przynajmniej w 1/3 objęta ochronnym statusem Jurajskich Parków.
Złączone z nimi, jakby nanizane lub przyległe najróżniejsze formy zieleni, np. skwery, zadrzewione cieki wodne, aleje, parki podworskie, stworzyć mogą - po rozbudowaniu - system zieleni na miarę potrzeb nowego Krakowa.
Układ ten w głównym zrębie został wprowadzony do współczesnego planu ogólnego miasta. Co więcej, stanowi - obok sieci "rusztu" komunikacyjnego dla funkcji symbolicznie określanej mianem "praca" i szachownicowego układu "mieszkanie" - promienisto-koncentryczny system "wypoczynku". Cała trudność realizacji wynika tylko z zabezpieczenia w porę terenów i nie dopuszczenia do ich pocięcia oraz wyizolowania przez tak bardzo agresywny szkielet komunikacji, związanej głównie z przemysłem, a po części też z szachownicą dzielnic mieszkaniowych. To spiętrzenie funkcji - tym większe, im bliższe śródmieścia - mimo złożoności jest jednak możliwe do rozwiązania. Drogę ku temu otwiera przyznanie na pewien czas pierwszeństwa zaniedbywanej latami funkcji wypoczynku, bezpośrednio przecież związanej z ochroną środowiska (na równi kulturowego, jak i naturalnego), oraz stworzenie podstaw, a nawet rygoru dla realizacji, tak jak niedawno stworzono go dla przemysłu, a dziś dla układu komunikacji. Innego zresztą rozwiązania dla dylematów ochrony środowiska i wypoczynku w zieleni dziś nie ma.
Cztery parki krajobrazowe - jak już wspomniano - to cztery kliny zielone, reprezentujące tyleż krajobrazów podkrakowskich z różnych stron świata, sięgających ku samemu centrum miasta. Wiążąc się z czterema pierścieniami, odpowiadają na swym ciągu różnym strefom zieleni: od zieleni śródmiejskiej po zieleń otwartego krajobrazu.
W najpełniej dziś rozwiniętym Bielańsko-Tynieckim Parku Krajobrazowym, położonym od zachodu, pierwszą strefę odpowiadającą zieleni śródmiejskiej stanowi odcinek pomiędzy Plantami a Alejami, który ul. Piłsudskiego (wymagającą w tej sytuacji zamiany na główny ciąg pieszy) wyprowadza na Błonia. Klin Błoń wraz z przyległymi parkami Jordana, Salwatora i Sikornika oraz aleją Waszyngtona i deptakiem to z kolei strefa parku miejskiego między Alejami a pierścieniem małej rokadowej. Dalej, w granicach od tej ostatniej po wielką rokadowa, rozpościera się trzeci, największy z krakowskich obszar zielony, dziś obejmujący głównie Las Wolski, w projekcie zaś na równi dolinę Rudawy i Wisły oraz wzdłuż niej silnie rozbudowany klin wzgórz: Skał Twardowskiego, Góry św. Piotra (nad Pychowicami), Lawy (nad Bodzowem) po starorzecze Koła Tynieckiego. W tym wielkim zespole, nie wymagającym do dziś znaczniejszych działań adaptacyjnych, prócz rekultywacji kamieniołomów Zakrzówka, Bodzowa i łąk przy Pychowicach, jawi się w całej okazałości walor nie tylko samej Jury, ale i przełomu przez nią Wisły.
Krajobraz "lessowy" prezentuje po części Park Krajobrazowy Dolinek i Dłubniański. Pierwszy jego śródmiejski odcinek objąłby nietrudne do reali­zacji przejście Rynkiem Kleparskim, poprzez ogród Montelupich i zieleń Politechniki do zieleńca fortu kleparskiego. Natomiast drugi odcinek, pomiędzy fortem a zabudowywanym, niestety, Żabińcem, to jedyny w tym klinie poważny problem. Jak przedrzeć się przez pasma komunikacji, które tak powinny być rozwiązane za pomocą tuneli i estakad, by móc przeprowadzić przez nie niezbędny tu ciąg zieleni? Trzeci odcinek znów nie nastręcza większych trudności, trzeba tylko urządzić, bodaj po części, Żabiniec jako park, a dalej rozwinąć go tak doliną Białuchy, jak grzbietami sąsiednich wzgórz ku fortom Pękowice (44a) i Zielonki (45), wykorzystując również przyległą dolinę potoku Bibickiego wiodącego ku wielkiej rokadowej.
Całkiem odmienny krajobraz przedstawiałby z kolei - nazwijmy go - Wiślany Klin Krajobrazowy. Pierwszy jego, znów śródmiejski, odcinek skupia się wzdłuż secesyjnego bulwaru Wisły. Drugi powinien wykorzystać jako oś malownicze międzywale rzeki, poszerzone zarówno zespołem szańca FS 16 u ujścia Białuchy, jak i przyległymi po obu stronach jeszcze po części zachowanymi łęgami wiślanymi. Na nich zaś, na znakomitym ciągle jeszcze miejscami nadrzecznym krajobrazie, można rozbudować trzecią strefę parku, pomiędzy ujściem Białuchy i Dłubni. Starorzecza, zadrzewienia wiślisk, alejowe ciągi dróg, razem z wiązowym laskiem mogilskim. Łęgiem, fortem Lasówką wraz z projektowanymi parkiem kultury, zalewem nowohuckim oraz prawobrzeżnym naturalnym parkiem łęgowym mogą stworzyć zespół zielony o niemałych walorach, przy niewielkich tylko nakładach.
Czwarty - nazwijmy go - Podgórski Klin Krajobrazowy również właściwie istnieje, wymaga tylko zabezpieczenia wolnych dziś terenów i prawidłowego ich urządzenia. Pierwszy, śródmiejski odcinek to pasmo od Wisły, przez Rynek Podgórski, Park Bednarskiego po Krzemionki. Stąd bez trudu da się go rozbudować, pokonując jedynie barierę splotu komunikacji, przez fort św. Benedykta, stary parkcmentarz do kopca Krakusa i przez lasek Bonarki do szańców FS 22 i 21 pod pomnikiem płaszowskim. Tu kończy się jurajska krajobrazowe część klina, przecina go arteria komunikacji wraz z charakterystyczną zabudową. Niemniej dalszy jego ciąg dwoma pasmami doliny Wilgi i grzbietu na osi Wola - Rajsko (fort 51) wyprowadza w krajobraz Pogórza Karpackiego na szczególnie malowniczy odcinek wielkiej rokadowej na przedbeskidzkim pasemku Swoszowice - Kosocice (dwa forty - 50 1/2 W, 50 1/2 O i 51 1/2), z rozległym widokiem na Kraków.
Przeszkód zatem zasadniczych dla utworzenia czterech promieniście rozbiegających się od śródmieścia parków krajobrazowych w stopniu umożliwiającym realizację nie ma. Walory zaś ich są niepowtarzalne. Podobnie nietrudno odtworzyć i rozbudować cztery główne pierścienie.
Pierwszy pierścień - Planty - wymaga tylko odpowiednich prac konserwatorskich, obwodnica zaś z nimi związana - zdjęcia linii tramwajowej i likwidacji ruchu kołowego w jej obrębie, prócz ograniczonej liczby np. taksówek, mikrobusów lub pojazdów elektrycznych czy nawet małego tramwaju na dawnej linii Brama Floriańska - plac Wolnica. Na zewnątrz zaś, pomiędzy dwukierunkowymi obwodnicami, pierwszą i drugą (Aleje), konieczne byłoby wprowadzenie po części ulic pieszych zielonych (np. Piłsudskiego, Karmelicka, Długa, Lubicz) oraz komunikacji jednokierunkowej z ograniczeniem indywidualnej i z przeniesieniem większych parkingów poza obwód Alei.
Drugi pierścień - Aleje, jakże obecnie dewastowany, mimo swego skromnego rozmiaru powinien być nie tylko utrzymany bez jakichkolwiek "przycięć", ale i w miarę możności rozbudowany: z jednej strony przez zasadzenie drzew (najdogodniejsze tu, z uwagi na potrzebę przewiewu i tradycję, są szpalery topól włoskich), z drugiej przez dogodne dla pieszych związanie z wszelkimi powierzchniami zieleni w rodzaju parku Krakowskiego, Fortu Klepar-skiego, zieleni przy ul. Okopy itd. Najpoważniejszy jednak problem to rewalo­ryzacja części tego pierścienia na Podgórzu, czyli związanie w jedną zieloną całość ul. Szwedzkiej, poprzez Krzemionki i Romanowicza do bulwarów Wisły. W sumie 12-kilometrowy obwód zawiera 6 km już urządzonych lub łatwych do urządzenia, 4 km wymagające średnich zabiegów adaptacyjnych i zaledwie 2 km dużych.
Trzeci pierścień "małej rokadowej" to przede wszystkim postulat przywrócenia bodaj odcinkami zielonej, a nie komunikacyjnej obwodnicy. Z niej pierwszy odcinek od Salwatora poprzez niedoszłe Planty Piastowskie wymaga urządzenia, dalszy natomiast, wzdłuż ul. Głowackiego, Pod Fortem i toru, po Zabiniec, fort na Kamiennej do Białuchy, potrzebuje już znaczniejszej adapta­cji, by dojść do Białuchy, a wzdłuż niej do Wisły. Na całej trasie jednak istnieje kilka niemal gotowych odcinków i punktów, zatem realizacja tego odcinka pierścienia, tak ważnego dla zwartej tu niemal zabudowy mieszkaniowej, nie stworzyłaby poważniejszych trudności. Część podgórska wymaga w większej mierze urządzenia, gdyż bądź "leży odłogiem", bądź - jako całkowicie zaniedbana - pozostaje "nieużytkiem". Odcinek od Skał Twardowskiego po ul. Rzemieślniczą jest łatwy do urządzenia, rwie się natomiast we fragmencie do Puszkarskiej. Następny odcinek, od Bonarki przez ul. Abrahama do Wielickiej, znów może być bez trudu urządzony, od ul. Wodnej zaś przez Bagry w paśmie Kotlarskiej po Wisłę ciągle jeszcze zachował liczne elementy po­zwalające na odtworzenie, z pożytkiem dla mieszkańców zaniedbanego Płaszowa. W sumie na ok. 19 km tej obwodnicy przypada ok. 7 km możliwych do urządzenia od razu, 7 km wymagających średnich zabiegów rewaloryzacyjnych oraz 5 - znaczniejszych już zabiegów. Niemniej nawet ten najbardziej zaniedbany pierścień ciągle reprezentuje wartość poważnego terenu zieleni miasta.
Czwarty pierścień na koniec - "wielkiej rokadowej", zachowany ciągle niemal w całości, wymaga ochrony i adaptacji, tylko odcinkami zaś powiązania - większej rewaloryzacji. W szczególności dotyczy to przejścia przez dolinę Rudawy między Wolą a stacją Mydlniki przez Zarzecze, dalej - najbardziej dziś zdewastowanych nieprawidłowym rozplanowaniem nowych osiedli (sic!) na odcinkach Batowice (48) - Mistrzejowice (48a), Dłubnia (49a) - Krzesławice (49) oraz Grębałów (49 1/4) - kopiec Wandy (49 1/2). Ten ostatni odcinek - wobec dokonanych zniszczeń - można by zastąpić urządzeniem pasma zieleni wzdłuż dolnego biegu Dłubni. Podobnie brak realizacji koncepcji starego planu ogólnego zatarł po części pierścień pomiędzy Lasówką (50a) a Prokocimiem (50). Dalszy natomiast przebieg, poprzez Swoszowice i Skotniki do Bodzowa, wymaga tylko odcinkami poszerzenia powiązań. Razem więc na 57 km tego pierścienia ciągle bez trudu przekształcić można by na parkway - zielony pas parkowo-spacerowy, aż 39-kilometrowy (!), 10 km wymaga tu średnich zabiegów adaptacyjnych, a zaledwie 8 - znaczniejszych. Przez paradoks te 8 km to głównie dewastacje powstałe przy budowie nowych osiedli.

KONKLUZJA

Gdyby zaś zbilansować w samych tylko liczbach zasoby zielone dawnej twierdzy krakowskiej, wyszłoby razem z górą 160 km różnych dróg o turystyczno-spacerowym znaczeniu, a przy tym ponad 250 ha zieleni rozdzielonych między 80 parków-fortów. Liczby te można porównać dla przykładu z wielkościami tych terenów, z których korzysta się na co dzień. Dla porównania - tak uczęszczany Deptak wzdłuż Błoń ma niespełna 2 km, powierzchnia Rynku krakowskiego równa jest 4 ha, przeciętny zaś park - zieleniec ma 2-6 ha, czyli właśnie tyle, co park-fort.
"Magia liczb" ma duże znaczenie, ale w sprawach z pogranicza zabytków i zieleni nie wszystko można ująć w statystyczne dane. Takie samo, a często nawet większe znaczenie wykazuje tu postać obiektów. Nawet więc 10 hektarów świeżo posadzonych drzewek nie zastąpi dziś 1 hektara starodrzewia.
Tymczasem skupiona przy drogach rokadowych zieleń przedstawia jednocześnie przynajmniej trzy odmienne, a równie istotne wartości jako: zabytki o potężnej zarazem kubaturze użytkowej do wykorzystania; zieleń tysięcy starych drzew; krajobraz otwarty tuż na obrzeżu miasta, wnikający w nie osiami ze znakomitymi widokami, dający dalekie perspektywy na odległe pejzaże na zewnątrz.
Razem atuty równie duże i cenne, jak ciągle... nie wykorzystane. Struktura tych pierścieni - rzecz jasna - jest bardzo różna. Odcinkami to otwarte proste drogi, po części aleje, miejscami zaś głębokie doliny i jary. Pomieszane na przemian na wielomilowych trasach, dają tam, gdzie zachowały swój dawny walor, bogaty, barwny obraz zielonego wieńca utkanego ze szpalerów, zagajników, wód i punktów widokowych rozrzuconych wokół miasta.
Opisany układ, prócz swych walorów zieleni miejskiej, mieści w sobie jeszcze jedną cechę - łatwość powiązania z podmiejskimi terenami wypoczynkowymi. Wolski Park Krajobrazowy wyprowadza zatem w otwarty krajobraz Jury poprzez Garb Tenczyński i pasmo nadwiślańskie, wiążąc się już w skali regionalnej z Jurajskim Parkiem Krajobrazowym. Kleparski pozwala na spacerowe połączenie miasta wprost z obszarami przy Ojcowskim Parku Narodowym. Nowohucki - poprzez dolinę Wisły i Puszczę Niepołomską -z krajową koncepcją wielkiej turystycznej drogi wiślanej. Na koniec Podgórski związać się może z doliną Raby i Beskidem. Jest to więc koncepcja nie oderwana, izolująca miasto, lecz wprost przeciwnie - wiążąca je z szerokim otwartym krajobrazem podkrakowskich regionów.
Ośrodkiem zaś wszystkiego pozostaje pierścień Plant, z przecinającym go historycznym ciągiem Drogi Królewskiej, największej wartości zabytkowej Krakowa. Ona też poprzez Wawel wprowadza w centrum całego promienisto-koncentrycznego układu zielonego - "salonu Polski", wnętrza Wisły pod Wawelem. Tu zbiegają się wszystkie wątki pasm, ciągów i pierścieni.
Założenie jest oczywiście ogromne, lecz proporcjonalne do wielkości i potrzeb współczesnego i "jutrzejszego" Krakowa. Jest przy tym również całkowicie realne. Trzeba tylko planu i konsekwentnego wykonywania zamierzeń. W pierwszym rzędzie wymaga zabezpieczenia i ochrony potrzebnych terenów, przy równoczesnym podjęciu prac tam, gdzie już są - to działania niemal konserwatorskie. Później trzeba już tylko z roku na rok realizować odcinek za odcinkiem.
Sprawa bowiem kanwy zieleni to sprawa całego układu kompozycyjnego Krakowa i tak potrzebnego mieszkańcom zdrowego i wygodnego w nim życia. Trzeba więc w planowaniu nowego miasta nawiązać do dobrych jego tradycji z czasów koncepcji Plant. Nakoniec warto razjeszcze przypomnieć jako dewizę zdanie Howarda, uważającego, że Kraków przed 80 laty był naturalną realizacją idei miasta-ogrodu. Z tym że nie byłoby to już miasto-ogród, ale - zgodnie z potrzebami nowoczesnej urbanizacji - wielkie miasto-park.


Stronghold ™ All Rights Reserved © 2013