Krakowskie fortyfikacje
Twierdza Kraków
 
 
Menu
   HOME
   FORTY
   CIEKAWE ARTYKUŁY
   HISTORIA FORTÓW
   GALERIA
   MAPA SERWISU
   KONTAKT
   O STRONIE
   LINKI


 

autor: Paweł Stachnik - Dziennik Polski 4 grudnia 2004 r. (Wykorzystane w tekście cytaty pochodzą z tygodnika ''Nowości Ilustrowane''.)

Dokładnie 90 lat temu, na początku grudnia 1914 r., rozstrzygały się losy Krakowa.
Na polach Bieżanowa zmagały się zawzięcie prące na miasto czołowe oddziały armii rosyjskiej z broniącą go austro - węgierską załogą Twierdzy. Była to już druga rosyjska próba zdobycia Krakowa.

''W pierwszych dniach grudnia roku 1914 zaledwie 12 kilometrów w linii powietrznej oddzielało nieprzyjaciół od Rynku krakowskiego. Rosyanie zajęli dominujące wzgórza między Bieżanowem a Bogucicami, skąd, jak na dłoni, roztaczał się widok podwawelskiego grodu, bronionego setkami armat fortów krakowskich'' - pisała wojenna gazeta.

Rosyjski szturm, poprzedzony przygotowaniem artyleryjskim, ruszył rankiem 5 grudnia. Atak odbywał się wzdłuż osi Traktu Lwowskiego, biegnącego skrajem wzgórz Bieżanowa i Prokocimia. By przedrzeć się przez zewnętrzną linię umocnień Twierdzy, Rosjanie musieli zdobyć dwa Forty - Kosocice i Rajsko, będące elementem silnie ufortyfikowanej linii obronnej. Austriackie dowództwo zgromadziło prawie całą załogę Twierdzy na niewielkim odcinku umocnień, na linii Prokocim - Piaski - Kosocice - Rajsko, by tam odeprzeć rosyjski szturm. Wymianę ognia prowadziła artyleria obu stron.

Rosjanie zaciekle ostrzeliwali Forty Kosocickie. Z kolei do nacierających oddziałów rosyjskich strzelały działa forteczne. Ponad całym miastem przelatywały pociski z baterii fortów z Lasku Wolskiego i Fortu Kościuszko. Artyleria Twierdzy oddała ponad 20 tys. strzałów. Zgodnie z zasadą, że najlepszą obroną jest atak, 6 grudnia załoga Twierdzy wyszła na zewnątrz do kontruderzenia (''W tym dniu JE. jenerał Kuk zarządził mianowicie jeneralną wycieczkę załogi krakowskiej w kierunku Bieżanowa'' - czytamy w krakowskiej gazecie). Do spotkania doszło na wzniesieniach Bieżanowa. W kilkugodzinnych zaciekłych walkach o wzgórze Kaim przewagę zyskali Austriacy, zmuszając Rosjan do wycofania się pod Wieliczkę. Teraz już tylko artyleria obu stron toczyła ze sobą pojedynek. Działa Twierdzy ostrzeliwały klasztor w Staniątkach, gdzie kwaterował rosyjski sztab. 13 grudnia Rosjanie ostatecznie odeszli na wschód. Zapasy amunicji do fortecznej artylerii wystarczały wtedy zaledwie na dwa dni.

''Rosyanie byli zmuszeni ustąpić z pod Krakowa, by już więcej w pobliże jego nie wrócić'' - pisze gazeta. Dokładnie 89 lat temu, 6 grudnia 1915 r., dla upamiętnienia zwycięstwa sprzed roku, na przedpolach miasta odsłonięty został pamiątkowy obelisk. Monument autorstwa Henryka Nitry wybudowała komenda Twierdzy na wzgórzu Kaim, o które rok wcześniej toczyły się wspomniane zacięte walki. Było to miejsce, dokąd dotarły najdalej wysunięte zagony rosyjskie. Pomnik miał formę wąskiego, wysokiego ostrosłupa, rozszerzającego się ku dołowi z umieszczoną datą 6.12.1914. Na miejscu uroczystości zgromadzili się licznie przedstawiciele wojska, władz, duchowieństwa i zaproszeni goście. Stawili się m. in. bp Adam Stefan Sapieha, komendant Twierdzy gen. Karl Kuk, delegat Jan Kanty Fedorowicz, prezydium miasta z prezydentem Juliuszem Leo, a także jenerałowie Nastoupil, Zaleski itd. oraz oddziały wojskowe, orkiestra i publiczność. Uroczystość rozpoczęła się poświęceniem obelisku przez proboszcza Twierdzy krakowskiej ks. Biolka.

Następnie ze stopni pomnika przemówił komendant gen. Kuk: Pomnik ten stoi na miejscu, na którem przed rokiem stali Rosyanie, spoglądając ze szczytu wzgórza ku drogiemu nam Krakowowi. Stąd zostali zmuszeni do ucieczki. Przed rokiem stał wróg u bram Krakowa, a dziś znajduje się on głęboko w swym kraju, zduszony przez nasze waleczne armie. Pomnik ten nie jest jednak pomnikiem zwycięstwa. Wielkie ofiary ponieśliśmy w tej wojnie i jeszcze większe one będą. O ciężko dotkniętej Galicyi nie zapomnimy. Każdy poszkodowany obywatel zostanie dostatecznie wynagrodzony. W imieniu miasta przemówił natomiast prezydent Leo, który złożył hołd wdzięczności walecznej armii i dowódcom, którzy przyczynili się do wyzwolenia kraju i państwa od najazdu nieprzyjaciół. Prezydent na zakończenie podziękował w serdecznych słowach generałowi Kukowi za dzielną obronę Krakowa. Kwiaty u stóp pomnika złożyli przedstawiciele wojska, powiatu wielickiego i miasta Krakowa. W imieniu Krakowa piękny laurowy wieniec złożył sam prezydent Juliusz Leo.

Dziś obelisk w Bieżanowie nadal góruje nad okolicą. Widać go z okien przejeżdżających samochodów i jadących do Wieliczki pociągów. Co jakiś czas pojawia się tylko w prasie alarmująca informacja, że pomnik na wzgórzu Kaim znowu został zdewastowany przez anonimowych graficiarzy.


Stronghold ™ All Rights Reserved © 2013