Krakowskie fortyfikacje
Twierdza Kraków
 
 
Menu
   HOME
   FORTY
   CIEKAWE ARTYKUŁY
   HISTORIA FORTÓW
   GALERIA
   MAPA SERWISU
   KONTAKT
   O STRONIE
   LINKI


 

autor: Jadwiga Środulska-Wielgus - Krzysztof Wielgus

Stoimy przed potężnym, tynkowanym na żółto-szary kolor budynkiem. Za chwilę poznamy najpotężniejszy fort pancerny dawnej Twierdzy Kraków. Nim jednak zagłębimy się w kazamaty fortu 49a "Dłubnia" (zwanego też fortem "Zesławice") odbędziemy błyskawiczną podróż w czasie i przestrzeni, pozwalającą nam w pełni ocenić niezwykłość tej budowli.


rys. K. Wielgus

Główny fort pancerny 49a "Dłubnia":
1. Brama forteczna. 2. Wał zapola. 3. Plac broni. 4. Zapadnia z mostem zwodzonym.
5. Kaponiera. 6. Koszary szyjowe. 7. Taras piechoty. 8. Wieże artyleryjskie.
9. Schron główny. 10. Poterna główna. 11. Fosa. 12. Kojec kaponiery rewersowej.
13. Galeria przeciwstoku. 14. Stok spłaszczony.

Machina czasu przenosi nas o 58 lat wstecz. Za chwilę rozegra się jedna z najbardziej niesamowitych i sensacyjnych scen XX wieku.
Grupa robotników pracujących przy pracach rozbiórkowych fortu XIII w Bolestraszycach pod Przemyślem, pod zwałami potrzaskanego betonu odkryła właśnie pancerne drzwi, nie oznaczane nigdzie na planie. Chłopiec, który pierwszy wszedł do korytarza wypadł zeń z obłędem w oczach i z mrożącym krew w żyłach okrzykiem zemdlał. Ocucony, wrzasnął i zemdlał znowu. Widocznie zobaczył coś, co przekraczało wytrzymałość jego organizmu. Ekipa, która z łomami i latarniami weszła w zatęchłą atmosferę podziemi, niebawem odkryła szkielet ludzki, leżący w szczątkach zetlałego munduru rosyjskiego. Nie to jednak przeraziło do granic obłędu ciekawego chłopca. W sąsiedniej celi siedział żywy trup. Nagie, wychudzone do granic możliwości monstrum dawało znaki życia! Znaleziony niedaleko pamiętnik, pisany w zeszycie austriackiego oficera prowiantowego, potwierdzał prawdę, fantastyczniejszą od fikcji literackiej Poe-go. Żywy szkielet przeżył w odciętych od świata podziemiach fortu XIII... 12 lat!

Machina czasu przenosi nas jeszcze o 12 lat wstecz. Ostatnie chwile "Gurtelhauptwerku XIII - San Rideau". Załoga, po raz ostatni wychodzi z kazamatów fortu. Nadwerężony 5-miesięcznymi walkami fort przygotowany jest do wysadzenia. Garnizon przemyski kapituluje. Wstający, wiosenny ranek 21 marca 1915 roku w jednym momencie staje się przedsionkiem końca świata. Na rozkaz austriackiego komendanta twierdzy, gen. Kusmanka cały pierścień fortyfikacji przemyskich wylatuje w powietrze.
W jego podziemiach, rzuceni na betonową posadzkę dwaj rosyjscy jeńcy: sztabskapitan Nowikow i jego towarzysz nie wiedzą, że zatrzasnęło się za nimi wieko olbrzymiej betonowej trumny, z której już nie ma wyjścia. . . .

Cofnijmy się jeszcze o 53 lata. Jesteśmy w samym ogniu walki powaśnionych południowych i północnych stanów Ameryki. Lepiej uprzemysłowiona Północ dysponuje ogromną przewagą techniczną. Z kolei zbuntowane, rolnicze Południe posiada tzw. "broń bawełnianą". Plon z ogromnych plantacji stanowi nie lada gratkę dla mocarstw europejskich, będąc towarem przetargu politycznego i gospodarczego. Za bawełnę można kupić wszystko, a przede wszystkim nowoczesną broń, której rolnicze stany południowe nie mają gdzie wyprodukować. Rzecz w tym, że wywóz bawełny i przywóz materiałów strategicznych jest niemal niemożliwy: porty blokuje flota Uniu. Cóż z tego, że w ręce Konfederatów wpada jedna z wielu fregat parowych Północy, o nazwie "Merrimack". Wydaje się, że fakt ten nie może mieć wpływu na przebieg wojny. Jednak właśnie "Merrimack", przechrzczony teraz na "Virginię" stanie się dla floty Unii straszliwą niespodzianką. Na wiosnę 1862 roku wśród okrętów blokady wybucha panika - pojawia się przedziwny, zionący ogniem twór, od którego pociski nowoczesnych dział odbijają się jak piłki. Na obniżonym kadłubie dawnego "Merrimacka" konstruktorzy Południa zbudowali rodzaj trapezowatej kazamaty zbali drewnianych, obitych 10-centymetrowej grubości płytami żelaznymi. Wewnątrz rdzawobrunatnej, 50-metrowej kazamaty, ustawiono 12 ciężkich dział. Mimo kiepskiej dzielności morskiej potwora, Biały Dom jest wielce zaniepokojony jego istnieniem. W trybie alarmowym przygotowuje się ripostę. Jest nią, zaprojektowany przez inż. Ericssona jeszcze większy "dziwoląg", wyglądający jak wielkie, płaskie żelazko, okręt o nazwie "Monitor". Posiada on tylko dwa działa o kalibrze 28 cm umieszczone na to w obrotowej wieży, pozwalającej na strzał w sektorze 360 st. Spotkanie i nie rozstrzygnięty bój artyleryjski obu dinozaurów następuje 9 marca 1862 roku. Zawodzą fatalne właściwości żeglugowe "Virginii" i "Monitora". Nie zawodzi pancerz.
Nim trafi on na forty Krakowa i Przemyśla w postaci wież artyleryjskich, tarcz i sponsonów, przejdzie długą ewolucję. Trzeba jednak przyznać, że spektakularne sukcesy "Virginii" w czasie Wojny Secesyjnej zapewniły mu błyskawiczną karierę, znacznie szybszą na morzu niż w bardziej konserwatywnym budownictwie lądowym. Mnożą się konstrukcje, trwa wyścig o grubość pancerza, ilość i kaliber dział. We Francji buduje pierwsze pływające fortece Dupuy de Lome, we Włoszech - Benedetto Brin, w Austro-Węgrzech walczy o budową jednostek pancernych admirał Tegetthof, wreszcie w Anglii działa najsławniejszy z nich wszystkich - kontradmirał Codes. Wieże pancerne jego pomysłu zapełniają baterie brytyjskich twierdz nadbrzeżnych i trafiają na stronice podręczników inżynierii wojskowej.

W odróżnieniu od okrętów forty pancerne wbrew swej nazwie były budowlami... betonowymi. Jedynie najżywotniejsze elementy fortu a więc stanowiska dział i ckm-ów osłonięte były ruchomymi wieżami pancernymi, kosztującymi zresztą astronomiczne sumy. Głównymi ich producentami były zakłady Kruppa i zakłady Skody w Pilźnie. Takimi właśnie wieżami, przeznaczonymi dla haubic 15 cm, armat 8 cm dysponował szef fortyfikacji austriackiej Maurycy von Brunner, projektując jedyne cztery, główne, wielkie forty pancerne zlokalizowane na terenie Galicji. Dwa z nich (fort IX "Brunner" i fort XIII "San Rideau") otrzymał Przemyśl, zaś dwa (fort 47a "Węgrzce" i fort 49a "Dłubnia") wzniesiono około 1895 roku w Krakowie. Każdy z nich liczył po osiem wież artyleryjskich i trzy wieże obserwacyjne. W ogromnych koszarach mogło pomieścić się do pół tysiąca żołnierzy i oficerów. Posiadający własne źródła zasilania, zaopatrzenia w wodę, wielkie magazyny prowiantowe i amunicyjne, centralę artyleryjską i łącznościową, szpital i laboratorium - fort pancerny mógł być przez pewien czas równie samowystarczalny i groźny jak pancernik na morzu. Z tym, że okręt nie był narażony na nagły szturm piechoty przeciwnika. Fort - i owszem. Stąd forty Brunnera posiadają obszerne stanowiska dla piechoty m. in. na tarasie koszar, w międzywalu, w galerii i kojcach przeciwstoku fosy; czym różnią się od pruskich baterii pancernych typu "Feste". Zdobycie przez piechotę z zaskoczenia tak wielkiego obiektu, otoczonego kilkoma liniami zasieków, pól minowych, zaopatrzonego w reflektory i broń maszynową było praktycznie niemożliwe. Tak samo niemożliwe było uszkodzenie obiektu bez użycia najcięższej artylerii.

Pozostaje najbardziej frapujące pytanie: czy w głównych pancernych fortach austriackich mogą występować dodatkowe podziemne komory, które mogły się stać dwunastoletnim grobem nieszczęsnego jeńca rosyjskiego z 1915 roku? Tak zwani "okoliczni mieszkańcy" - i to zarówno z przemyskich Bolestraszyc, jak i krakowskich Zesławic, gotowi są przysiąc, że tak; twierdzą, że istnieją sekretne przejścia między fortami, wiele tajnych klatek schodowych itp. Nam jednak nie wydaje się to tak oczywiste. Pomiary fortu XIII i ofiarne penetracje wszystkich domniemanych "wejść do podziemi" przez studentów Koła Naukowego "Architectura Militaris" Politechniki Krakowskiej doprowadziły do odkrycia dwóch kanałów odwadniających, studzienek itp. Były to jednak elementy czysto techniczne, bez jakichkolwiek znamion wielkich podziemi, niezależnych od stosunkowo prostego i trzeźwego układu komunikacyjnego fortu.
Odpowiedzią na tajemnice, strzeżone zazdrośnie przez zwaliska fortu XIII mogą być pomiary bliźniaczego, krakowskiego fortu 49a "Dłubnia". (Oczami wyobraźni widzielibyśmy tam, zamiast niezbyt reprezentacyjnego magazynu, obiekt hotelowy, muzealny, czy dom kultury dla pobliskiego osiedla. Kubatura naszego krakowskiego "lądowego pancernika" jest ogromna a jego stan techniczny, mimo braku wież pancernych, jest wciąż dobry).



Stronghold ™ All Rights Reserved © 2013