Krakowskie fortyfikacje
Twierdza Kraków
 
 
Menu
   HOME
   FORTY
   CIEKAWE ARTYKUŁY
   HISTORIA FORTÓW
   GALERIA
   MAPA SERWISU
   KONTAKT
   O STRONIE
   LINKI


 

autor: Jadwiga Środulska-Wielgus - Krzysztof Wielgus

Upalny dzień lata 1910 lub 1912 roku. Wskazówki na cyferblacie zegarka zbiegły się na godzinie 12. Austriacki oficer rozprowadzający zatrzasnął kopertę i schował zegarek do kieszeni. Od dłuższej chwili stał przed zamkniętą, żelazną furtą fortu 38 a z nim czekała kompania, mająca zluzować kolegów po 24-godzinnej służbie wartowniczej. W potokach słonecznego blasku czekało kilkudziesięciu ustawionych w dwuszeregu ludzi w szaroniebieskich i brunatnych mundurach, wpatrując się uparcie w zamczystą bramę z kutych prętów - i drugą - pancerną, wpasowaną w ciemnoczerwoną elewację koszar.
Nie wiedzieli jeszcze, że za chwilę przyjdzie im stanąć oko w oko z jedną z najbardziej tajemniczych i niesamowitych zagadek, której echa miały zagłuszyć dopiero strzały w Sarajewie.

Nie wyjaśnione dotąd wydarzenia sprzed I wojny światowej nie są literacką fikcją. Ich scenerią stał się jeden z najciekawszych fortów Twierdzy Kraków - zbudowany ok. 1874 roku fort 38 "Śmierdząca Skała". Ta niezbyt elegancka nazwa jest udokumentowana historycznie istniała o wiele dawniej niż sam fort, "zdobiąc" stare mapy, obejmujące południowo-zachodnie krańce Lasu Wolskiego. Nie jest znany jej rodowód, lecz widocznie nazbyt urażała ona delikatne gusta Ojców Miasta, którzy obcięli ów "śmierdzący" przymiotnik. Fakt, że przydomek "śmierdząca" nie bardzo odpowiada charakterowi tego miejsca o niezwykłych walorach krajobrazowych. Wysoki, bezleśny grzbiet pomiędzy Zakamyczem a Bielanami, ciemnozielona ściana lasu, w jesieni mieniąca się wszystkimi odcieniami złota, białe wieże bielańskiego klasztoru, serpentyny białych dróg to jeszcze nie wszystko. Całości dopełnia wspaniały widok na ogromny szmat ziemi krakowskiej - od Garbu Tenczyńskiego, przez odległe lasy Poręby i Czernichowa aż po sine pasma Beskidu i postrzępiony grzebień Tatr. Szczególnie eksponowana jest Dolina Wisły z połyskującymi zakolami rzeki i przysadzistą sylwetą opactwa tynieckiego.

Najprawdopodobniej to właśnie sprowadziło tu przed stu dziesięcioma laty austriackich geodetów i inżynierów. Oczywiście nie przyjechali oni tutaj by podziwiać piękne widoki. Zbyt świeże były jeszcze doświadczenia wojny 1870-71 roku, gdy potążne lecz anachroniczne forty francuskie pękały pod razami nowoczesnej, pruskiej artylerii. Pod znakiem jej prymatu miało upłynąć następne 20 lat historii. Do nowych realiów trzeba było, i to szybko, dostosować najpotężniejszą twierdzę habsburskiej monarchii, jaką był Kraków. W projektowanym zewnętrznym pierścieniu nowych fortyfikacji, obiegającym Kraków w odległości 7-12 km od Rynku, tkwił zielony klin wzgórz Lasu Wolskiego i Sikornika, wchodzący na niepokojącą głębokość ponad 4 km w głąb linii obrony. Stanowił on realne zagrożenie przez możliwość skrytego podejścia nieprzyjaciela do miasta, ale też dawał szansę na daleki ostrzał przedpola dzięki wysokim wzgórzom. Na ich wschodnim krańcu tkwił od 50-ych lat XIX wieku fort 2 "Kościuszko". Na krańcu zachodnim stanąć miał nowy główny fort.
To, co zbudowano pomiędzy nimi w ciągu ponad pół wieku zyskało z czasem miano III Obszaru Warownego twierdzy - najmniejszego, lecz jednego z najsilniej ufortyfikowanych. Cały teren Lasu Wolskiego, niby żywy organizm, posiadał przeróżne "narządy", służące do obrony dalekiej i bliskiej, do magazynowania, łączności i dowodzenia; wszystkie połączone arteriami dróg fortecznych.
Rolę, którą w tym organizmie wyznaczono "Skale" można porównać do oka i równocześnie dalekosiężnego żądła, mogącego razić nieprzyjaciela na dystansie 6 kilometrów. "Skała" była więc fortem artyleryjskim - wielką baterią. Jej eksponowana, wysunięta pozycja i położenie na skalistym cyplu nie pozwalały jednak na zbudowanie klasycznego, rozłożystego fortu podobnego do "Prokocimia" 50 lub "Rajska" 51. Dlatego też zadecydowano o nietypowym, ciasnym rozplanowaniu fortu, charakterystycznym dla dzieł górskich. Fort 38 "Skała" stał się więc głównym artyleryjskim fortem górskim, którego fundamenty i fosy zostały wykute w krystalicznej skale wapiennej. Jaką wagę przywiązywano do tego fortu najlepiej świadczy sposób, w jaki została rozmieszczona artyleria. Liczyła ona... dwie haubice kalibru 12 cm. Ktoś może się roześmiać, przypominając trzynastodziałowe giganty typu "Rajska". Mimo to wartość artylerii na "Skale" była podobna, o ile nie większa. Ilość dział została zrównoważona tutaj umieszczeniem ich... pod pancerzem.
Na z górą 20 lat przed budową pierwszego fortu pancernego w Krakowie, Austriacy zaryzykowali zastosowanie na forcie "Skała" ostatniego krzyku techniki, jakim była ogromna wieża pancerna Grussona. Zwiększała ona niepomiernie odporność na ogień nieprzyjaciela ukrytych pod nią dział. Wbudowano ją w najwyższy punkt fortu, zastępując nią typowy, ziemny wał artyleryjski. Poniżej wieży biegł wał piechoty, zawężony do rodzaju okopu (zwanego bonetem), otaczający masyw fortu. Zapewniał on bliską jego obroną z broni ręcznej. Za wałem piechoty otwiera się głęboka, kuta w skale fosa, broniona dwoma podwójnymi kojcami barkowymi, odcinkami galerii Carnota i kaponierą zapola. Aby dostać się do ich kazamatów, musimy wrócić przed bramę fortu i przez most zwodzony dotrzeć do jego wnętrza. Od strony placu broni fort nie robi imponującego wrażenia. Jest stosunkowo mały; nie widać przecież niezwykłego spiętrzenia budowli fortu (dziedziniec na koszarach, schron na dziedzińcu, na schronie stanowisko wieży pancernej) typowego dla fortów górskich. Natomiast jego wnętrze - dziś użytkowane przez Obserwatorium Astronomiczne UJ, jeszcze przed dwudziestu laty mogłoby zadziwić niejedną niespodzianką.
Były tam między innymi sale dowodzenia, wyłożone grubą warstwą korka, tłumiącego odgłosy walki. Podstawa wieży pancernej przechodziła w okrągły szyb, pełen urządzeń i maszynerii, służących do obracania kilkudziesięciotonowego kolosa. Pod fortem rozbiegały się na wszystkie strony tajemnicze, kute w skale chodniki przeciwminowe i podsłuchowe, zabezpieczające obiekt przed podkopaniem i wysadzeniem. Jednak, oprócz technicznych i konstrukcyjnych niezwykłości fort zadziwia też wydarzeniami ze swej historii, które do dziś utrzymują wokół niego nimb tajemnicy i zagadki.

Czas więc powrócić do niezwykłego zdarzenia sprzed siedemdziesięciu kilku lat. Oficerowi i oddziałowi wartowniczemu, mającemu wymienić kolegów po 24-godzinnej służbie nie dane było spotkać na forcie... żywego ducha. Zastali oni obiekt w należytym porządku: żadne z zaplombowanych pomieszczeń nie zostało otwarte, nic też z fortu nie zginęło. Księga dyżurów leżała otwarta, zaś zapiski dotyczące krytycznego dnia prowadzone były poprawnie i porządnie niemal do chwili zmiany warty. Urywały się one niedługo przed godziną dwunastą. Nie znaleziono też najmniejszego śladu wskazującego na walkę czy uprowadzenie siłą. Wywiad austriacki szalał. Przeprowadzano między innymi skrupulatne poszukiwania w rozsianych po całej monarchii miejscach zamieszkania rodzin zaginionych żołnierzy, podejrzewając masową dezercję. Bezskutecznie. Indagowano też ludność Bielan, Kryspinowa, Chełma i innych okolicznych wiosek. Ktoś przecież musiał zobaczyć wychodzący z fortu oddział! Jedyna uzyskana tą drogą informacja mówiła o żołnierzu, który przed południem feralnego dnia zszedł z fortu do sklepiku w Kryspinowie po papierosy.
Był to ostatni, widziany żołnierz posterunku wartowniczego fortu 38 "Skała". Poszukiwania nie dały nic. Pozostały mniej lub bardziej fantastyczne domysły, sugerujące m. in. uprowadzenie oddziału (w jakim celu?) z pomocą fałszywego oddziału zmieniającego. Wszelkie spekulacje wydają się trafiać w próżnię. Jeżeli, jak chcą niektórzy, wiązać zniknięcie żołnierzy z działalnością płk. Redla - jaki sens miałoby porwanie lub zabicie kilkunastu lub kilkudziesięciu prostych ludzi, nie będących nawet etatową załogą fortu, a pełniących jedynie służbę wartowniczą? Jeżeli przyjąć wersję o dezercji (też niezbyt prawdopodobną - czas nie był jeszcze wojenny, zaś służba w garnizonie krakowskim nie należała do najcięższych), dlaczego nie dokonano tego np. w nocy, lecz bezpośrednio przed nadejściem zmiany, kiedy wzrastało niebezpieczeństwo wykrycia?

Aferę związaną ze zniknięciem posterunku przydmił dopiero wybuch I wojny światowej. Nie do końca jednak. Kilkakrotnie wracała doń prasa - ostatni raz bodajże w roku 1960 lub 61.
Nasze informacje zawdzięczamy panu mgr inż. Władysławowi Ulińskiemu, który z kolei usłyszał je w latach pięćdziesiątych, pracując wspólnie z p. Franciszkiem Jasionem, niegdyś zawodowym wojskowym, który znał tę historię bardzo dokładnie.

rys. K. Wielgus

Fort "Skała", jak wiadomo, zbudowany został na wapiennej skale, w której wykuto jego fosy i fundamenty. Takie podłoże, zapewniające budowli wielką trwałość, zawierało jednak jedno zagrożenie. W przypadku wydrążenia przez nieprzyjaciela tunelu i zdetonowania tam ładunku wybuchowego, skutki takiej eksplozji, zwielokrotnione przez twarde, skaliste podłoże mogłyby być dla fortu opłakane.
Zasady wojny minowej, znane od czasów biblljnego Jeryha, w epoce artyleryjskich fortów i pancernej stali nie straciły wiele ze swego znaczenia. Dlatego też, aby uniemożliwić ewentualne próby wysadzenia fortu, Austriacy zawczasu wykuli sieć podziemnych chodników, tak zwanych "kontrmin". Labirynt takich korytarzy, wraz z wąskimi tunelami podsłuchowymi, umożliwiał wczesne wykrycie prac minerskich i zawalenie korytarza minowego za pomocą wybuchu precyzyjnie obliczonego i zlokalizowanego ładunku. Taka "krecia" wojna prowadzona była jeszcze w latach 1914-18, będąc jedną z najtrudniejszych, najniebezpieczniejszych i najbardziej wyczerpujących psychicznie form walki.

Podziemia "Skały" nie spełniły na szczęście swej roli w walce. Wiążą się z nimi natomiast jakieś wydarzenia z okresu II wojny światowej, na temat których słyszeliśmy rozbieżne informacje.
Jedne z nich mówią o tym, że wejście do nich odkuli Niemcy w poszukiwaniu czegoś, co pozostawiono tam za c.k. Austrii, a może już za czasów II Rzeczpospolitej. Według innej wersji, dopiero Niemcy coś tam ukryli, na krótko przed wkroczeniem Armii Czerwonej ...

Jak jest naprawdę - tego nie wie nikt.


Stronghold ™ All Rights Reserved © 2013