Krakowskie fortyfikacje
Twierdza Kraków
 
 
Menu
   HOME
   FORTY
   CIEKAWE ARTYKUŁY
   HISTORIA FORTÓW
   GALERIA
   MAPA SERWISU
   KONTAKT
   O STRONIE
   LINKI


 

autor: Jadwiga Środulska-Wielgus - Krzysztof Wielgus

Duży dwupłatowiec typu "Aviatik" zataczał łagodny łuk, kierując się ku zielonym łąkom rakowickim. Pod wielkimi, kremowo białymi skrzydłami wolno przesuwały się pola i domki Dąbia, nitka drogi mogilskiej, wreszcie kompleks zieleni, rosnącej wokół dziwnego obiektu o wysokich wałach i głębokich, zacienionych fosach. Drogą dojazdową do fortu pełznął popielatoszary automobil, wzniecając tuman kurzu.
Wyobraźmy sobie, że towarzyszyć będziemy jednej z wielu inspekcji wojskowych, jakich dokonywano w Twierdzy Kraków w przeddzień wybuchu I wojny światowej. Niby na barwnym filmie oglądniemy jedną z najdziwniejszych budowli, jaką wzniesiono w Krakowie.
A więc czas akcji - lato 1914 roku. Miejsce - teren fortu 15 "Pszorna". Cesarsko-królewskiej Twierdzy Kraków.

rys. K. Wielgus
Pomalowany w czarno-żółte pasy szlaban idzie w górę, wartownicy w blękitnoszarych mundurach i "feldmycach" dziarsko prezentują "manhchery". Szprychowane koła samochodu hamują na żwirze dziedzińca. Wojskowy "Austro-Daimler" dalej nas nie dowiezie. Schodzimy ukośnymi rampami ziemnymi; przed nami niski, obły, ceglany mur, należący do wielkiej kaponiery zapola. Obok mururów, nad którym przerzucono przesuwany most zwodzony. Brama okolona strzelnicami uchyla się i wchodzimy do potężnej amfilady sklepionych, białych kazamatów, rozświetlonych nikłymi płomyczkami lamp naftowych. Z kazamatów kaponiery prowadzi droga: albo na wąski dziedziniec wewnętrzny, albo do izb bojowych, z których można było ostrzeliwać fosę zapola, albo wreszcie do głównego budynku fortu - redity. Wielka, grubościenna budowla zawierała nie tylko komory artyleryjskie i moździerzowe, lecz także wszystkie pomieszczenia koszarowe i socjalne dla żołnierzy.
Wszystko, co opisaliśmy do te i pory można od biedy zobaczyć w innych, zachowanych do dziś fortach reditowych, takich jak "Luneta Warszawska" czy fort Kleparz. Tutaj jednak kończą się wszelkie analogie. Z redity, poprzez mosty nad zapadniami wychodzimy... znów do fosy. Tymi razem wewnętrznej, zamkniętej ze wszystkich stron, otaczającej reditę eliptycznym łukiem. Naprzeciwko mur z rządem pionowych strzelnic. Za tym murem, w głębi ziemnego wału, biegnie galeria, do której prowadzi podziemny korytarz pod dnem fosy - poterna. Znów nie kończący się, zakręcający ciąg kazamat, rozświetlonych szparami strzelnic.

Głuchy dźwięk kroków, długo nie milknący w ciemnej galerii, zmienia się, gdy dochodzimy do jej końca. Skomplikowany rozkład strzelnic w kilku izbach bojowych zamykał "na amen" wąską, szyję bramy wjazdowej. Prowadziła ona na półokrągłe, rozległe międzywale. Robiło ono wrażenie dość szerokiej uliczki, ograniczonej stokiem wału okrywającego galerię obrony redity (skąd przed chwilą wyszliśmy) z jednej, zaś rampami wału artylerii z drugiej strony. Pozostawiamy na razie pięć intrygujących, zamczystych bram w murach oporowych wału i wspinamy się po jednej z ukośnych ramp. Czy na wale zastaniemy jeszcze armaty? Na pewno tak, choć pamiętać należy, że w 1914 roku fort 15 był już tylko jednym z dzieł wzmacniających rdzeń twierdzy. Miał wtedy 48 lat, czyli według realiów tamtych lat, był już wyraźnie w wieku przedemerytalnym. Ilość dział na wałach tego wielkiego, lecz podstarzałego fortu, była niższa od stanu etatowego. Może zalśni gdzieś złocistym blaskiem spiżu Uchatiusa starsza armata, wyciągnięta wojenną potrzebą z cekhauzu M-80. Nowoczesność wygląda na pewno mniej imponująco niż krzepkie zwaliste staruszki na szprychowanych kołach: krótkie, tępe ryjki ciężkich karabinów maszynowych "Schwartzlose". okopanych na wale nie wyglądają groźnie. Obok nich okryte plandekami zwierciadła reflektorów czekają na zmierzch. Reszta nowoczesnej artylerii bądź tkwi w fortecznych zbrojowniach, bądź jest instalowana na wałach fortów głównego, III pierścienia fortów, odległego od "Pszorny" o 4-5 km.

Poniżej załamania wału otwiera się przepaścista, choć bezwodna fosa - ta najważniejsza, obiegająca wokół cały fort. Broni jej wielki, podwójny kojec na osi fortu, długie nie kończące się szeregi strzelnic w murach Carnota i... znów podziemne galerie przeciwstoku. Zestaw odprawy imponujący i rewelacyjny w 1866 roku. W roku 1914 - zgoła uciążliwy i niepraktyczny.
Fort "Pszenna" posiadał jeden, dwustronny kojec, mogący "strychować" stumetrowe odcinki fosy w czołowej części fortu. Prowadziła doń dwudziestopięciometrowa poterna zaczynająca się bramą, położoną dokładnie na środku międzywala, pod rampami prowadzącymi na wał artylerii. Po obu jej stronach widać kolejne bramy. Zapewne czaka nas dłuższa wędrówka w ciemności, gdyż dwóch prowadzących żołnierzy w brązowych kurtkach artylerii fortecznej zapala stajenne lampy. Idziemy schodami w głąb ciemności. Schody kończą się. Idziemy prostym odcinkiem korytarza biegnącym kilka metrów pod fasę. Po chwili znów schody, wyprowadzają nas do niewielkich, sklepionych komór, skąd rozchodzą się dwa korytarze. Jesteśmy w kaponierze przeciwstoku naprzeciw kojca głównego. Pozwalała ona na obronę jego czoła, zaś rozchodzące się galerie kojca nie dawały szans nikomu, kto pragnąłby sforsować fosę. Narożne, kazamaty, "kofry" mogły prowadzić ogień wzdłużny w barokowych częściach fos.

Kończąc ową wyimaginowaną inspekcję na nieistniejącym forcie, warto zapamiętać:
ponad 3 hektary powierzchni, z pół tysiąca ludzi załogi. ok. pięćdziesięciu armat i moździerzy i... 900 metrów podziemi (!) - tak wyglądał fort 15 Twierdzy Kraków.
Ktoś, obeznany nieco w rozkładzie innych, istniejących do dziś fortów krakowskich, może sceptycznie się uśmiechnąć. Rzeczywiście trudno uwierzyć w istnienie takiego dziwoląga, który łączyłby w sobie cechy kilku epok w historii fortyfikacji. Z jednej strony - archaiczna kaponiera zapola, nieco zmodyfikowana redita, mury Carnota i prosty wał bez poprzecznic, z drugiej - kaponiery rewersowe, stok spłaszczony i podwójny kojec na osi. Ażeby przyprawić ów "fortyfikacyjny koktajl" dodatkowym smaczkiem, należy dodać, że podwójny, system ostrzeliwania fosy to import z Prus, spiętrzenie i zacieśnienie elementów obronnych obiekt odziedziczył po fortach belgijskich Henri Brialmonta, zaś podobne dzieła można spotkać w... Weronie. Fort był bowiem obiektem poniekąd eksperymentalnym. Stanowił ogniwo, łączące epokę fortów reditowyoh, tkwiącą korzeniami w początkach XIX wieku, z epoką fortów artyleryjskich, które wzięły udział w krwawych zmaganiach pod Przemyślem czy Osowcem w 1914 i 15 roku. Postawiony w niekorzystnych dla Austrii 1868 roku (przegrana wojna z Prusami) przyjął na siebie numer starego szańca FS i obowiązki obrony traktu mogilskiego. Zakończył pewien etap rozwoju twierdzy. Etap następny rozpoczął się około10 lat później, równocześnie z rozpoczęciem pierwszych prac ziemnych na wzgórzach Prakocimia, Pasternika i Borku.
Gdyby "Pszorna" zachował się do dziś, dla historyków i architektów byłaby tvm samym, czym dla zoologów jest ryba Latimeria - żywy dowód ewolucji gatunków. Niestety, fort stał na drodze arterii, która miała połączyć Kraków z Nową Hutą. Rozcięto go ok. 1951 roku, a później całkowicie unicestwiono. Pozostały po nim ziemne wały i nieco starodrzewia udającego park krajobrazowy, położony pomiędzy osiedlem Wieczysta a gmachami Akademii Wychowania Fizycznego i Politechniki Krakowskiej.


Stronghold ™ All Rights Reserved © 2013