Krakowskie fortyfikacje
Twierdza Kraków
 
 
Menu
   HOME
   FORTY
   CIEKAWE ARTYKUŁY
   HISTORIA FORTÓW
   GALERIA
   MAPA SERWISU
   KONTAKT
   O STRONIE
   LINKI


 

autor: Jadwiga Środulska-Wielgus - Krzysztof Wielgus

Kopiec Krakusa od dawien dawna wzbudzał emocje. Już samym swym wyglądem intrygował i fascynował. Czy rzeczywiście kryje prochy legendarnego Kraka lub któregoś z jego potomków?
Zainteresowanie kopcem okazywali już średniowieczni uczeni i mistrzowie magii: wieść niesie, iż badania optyczne prowadził tam średniowieczny mistrz magii - Ciołek-Witelion, a także czarownik Twardowski.
Pierwsze archeologiczne prace, prowadzone nowoczesnymi metodami, rozpoczęto jednak dopiero w latach trzydziestych XX w. Finansowane one były przez Mariana Dąbrowskiego, właściciela koncernu prasowego IKC, a prowadzone przez doc. Józefa Żurowskiego i inż. Franciszka Jakubika. Światło dzienne ujrzała wówczas ceramika kultury łużyckiej z VI w. p.n.e., liczne ślady pochówków, a także monety z czasów Władysława Jagiełły, Kazimierza Jagiellończyka i Jana Olbrachta. Ciekawostką może być fakt, że na głębokości sześciu metrów odkopano olbrzymi pień i korzenie dębu, którego wiek specjaliści oszacowali na 300 lat. Dzięki tym badaniom udokumentowano też istnienie kaplicy lub wieży widocznej niezbyt wyraźnie na sztychu Meriana z około 1600 roku przedstawiającym panoramę Krakowa. Nieco wcześniej, bo około roku 1587 na szczycie kopca stał wysoki krzyż widoczny na miedziorycie Lautensacka, przedstawiającym oblężenie Krakowa przez arcyksięcia Maksymiliana.

Mijały lata. Kolejne badania archeologiczne dorzucały do historii tajemniczego kopca co raz to nowe szczegóły. Zaś za praojca tych badań można śmiało uznać Długosza, który na podstawie swych penetracji ustalił, że kopiec zbudowany został z piasku.


rys. J Bogdanowski

Kopiec Krakusa zawsze ściśle związany był z historią naszego miasta. Nie zmieniło się to i w połowie ubiegłego wieku, kiedy Kraków rozpoczął karierę największej twierdzy galicyjskiej, broniącej dostępu do stolicy Austro-Węgier - Wiednia. Zgodnie z teorią Rogniata i w oparciu o ciąg ziemnych fortyfikacji z czasów Kościuszki i Rzeczypospolitej Krakowskiej, szef wiedeńskiego Genieinstitutu, gen. graf August von Caboga obdarował Kraków czterema fortami broniącymi głównych kierunków dojść do miasta. Dzieje k.u.k. Festung Krakau rozpoczęły się w lipcu 1848 roku, gdy pod kierunkiem podporucznika Michałowskiego rozpoczęto intensywne prace fortyfikacyjne. Ośmiuset ludzi, płatnych po osiemnaście koron od dniówki zaczęło sypać szańce fortu Krakus. Budowę kazamatów fortecznych, tego najstarszego krakowskiego fortu, rozpoczęto w 1850 roku, ukończono zaś na przełomie 1854/55 roku. Była to budowla imponująca, przypominająca bardziej średniowieczny angielski zamek niż typowy fort. Pod zielonym masywem kopca piętrzyły się zębate mury, wieżyczki, sterczyny a całości dopełniał neogotycki, tudorowski detal architektoniczny. Fort 33 posiadał niesymetryczny narys wałów o charakterze poligonalnym i nietypową formę koszar zbliżoną do tak zwanego redanu. Ten nietypowy układ koszar stanowił przykład najwcześniejszego zastosowania koszar szyjowych, w miejsce redity, nieodzownego atrybutu ówczesnego standardowego fortu. Obowiązujące wówczas doktryny wojskowe opowiadały się za teorią uporczywej obrony. W decydujący sposób rzutowało to na rozwiązania przestrzenne fortu. Podobnie jak na forcie nr 2 "Kościuszko", pojawiły się obronne bramy ze strzelnicami, kraty oddzielające wąskie przejścia, niewielkie, kryte ogniem dziedzińczyki zwane "dziedzińcami śmierci", wąskie gardła, zaopatrzone we flankujące strzelnice. Jednym słowem określić to można jako obronny labirynt.

Rok 1852 przynosi wraz z "kryzysem wschodnim" nowy etap w rozwoju fortyfikacji. Wówczas to dla wzmocnienia obrony dróg zostały zbudowane na przyczółku podgórskim dwie wieże maksymiliańskie - fort św. Benedykta i fort "Krzemionki" połączone systemem wałów o narysie zbliżonym do bastionowego. Po trzydziestu latach służby fort Krakus odszedł na emeryturę; jego ceglane wieżyczki i ornamenty stały się niefunkcjonalnym, choć miłym "starociem" w obliczu grubych ziemnych wałów, betonu i pancernych wież fortów trzeciego pierścienia. W latach międzywojennych fort 33 nadal służył wojsku w nie zmienionej od połowy dziewiętnastego wieku formie. Dopiero w 1934 roku uniesiono część wałów. Fakt ten historycznie rozpoczął proces dewastacji fortu. Totalna dewastacja fortu przypadła jednak na lata 50. Pomimo wielu wygranych przez prof. K. Estreichera i J. Bogdanowskiego potyczek w prasie, bitwa o fort Krakus została przegrana. Wizja setek tysięcy cegieł z odzysku, zdobytych łatwym kosztem przesłoniła wszelkie racje. Rozburzyć i jeszcze raz rozburzyć! Użyto bodaj wszystkich demagogicznych argumentów, jakie zdołano wymyślić. Jednak stuletni jubilat pokazał swoje pazury. Nie doinformowanym burzymurkom zdawało się bowiem, że carsko-królewska zaprawa jest równie licha jak im współczesna i tu spotkał ich zawód. Odzysk cegły był mizerny, cegła mocna lecz zaprawa, sporządzana według starych receptur jeszcze mocniejsza. Mimo to, po pokonaniu wielu trudności od marca do maja 1954 roku, zdołano triumfalnie zniszczyć jedyny i unikatowy fort Krakus. Po nim padł wyrok na forty "Lubicz", "Krowodrza", "Pszorna" i "Bodzów". Wysuwano również roszczenia do innych fortów, lecz zapał zajadłych "cegłotłuków" wyraźnie opadał. Tym sposobem zniszczono jednak bezmyślnie, bez jakiegokolwiek zysku, zabytkowe obiekty świadczące o naszej narodowej historii. Albowiem historia jest nieubłagana i takich faktów jak zabory i ich dziedzictwo nie da się wymazać za pomocą dynamitu i młota.

Jesienią 1956 roku akcja wyburzeniowa na skutek trudności została definitywnie wstrzymana.
Natomiast fort Krakus, a raczej jego widma, przeżył w miejskich archiwach. Mimo kurzu i sypiących się cegieł, niemal w ostatniej chwili, studenci Wydziału Architektury Politechniki Krakowskiej wykonali pomiary tego unikatowego obiektu.
Fort zburzono, wokół Kopca, zamiast wstrętnego fortu, powstały śliczne wądoły, lecz nie skończyła się przestrzenna tragedia jego otoczenia. Żeby zobaczyć jej ponure oblicze wystarczy przeszedłszy zachowaną serpentyną drogi dojazdowej do fortu, spojrzeć w dół na asfaltową wstęgę ulicy Telewizyjnej. Są to dwa pomniki Inżynierii drogowej. Pomnik kunsztu, kultury i jakości wykonawstwa z połowy wieku XIX i pomnik ciasno pojętego funkcjonalizmu z drugiej połowy wieku XX
Dziś kopiec Krakusa - niegdyś fascynujący, centralny punkt południowego krajobrazu Krakowa, miejsce pogańskiego i chrześcijańskiego kultu, później dumny fort cytadelowy, stanowi niemal... pobocze nowoczesnej, hałaśliwej arterii. Arterii, która niby legendarny smok, pożarła kawał podgórskich Krzemionek połowiąc przy okazji stary pamiątkowy cmentarz.

Wincenty Kadłubek wywodzi nazwę Krakowa od "...krakania kruków, które zleciały się na trupa zabitego smoka..." Smok (smog?) współczesny żyje, cuchnie (spalinami) niezgorzej, lecz... czy znajdzie się kiedyś jakiś Krakus...?


Stronghold ™ All Rights Reserved © 2013