Krakowskie fortyfikacje
Twierdza Kraków
 
 
Menu
   HOME
   FORTY
   CIEKAWE ARTYKUŁY
   HISTORIA FORTÓW
   GALERIA
   MAPA SERWISU
   KONTAKT
   O STRONIE
   LINKI


 

autor: Jadwiga Środulska-Wielgus - Krzysztof Wielgus (fragment)

Projekt szefa austriackiego instytutu fortyfikacyjnego - grafa Augusta von Cabogi przewidywał otoczenie centrum Krakowa systemem ciągłych wałów i fos, broniących wnętrza miasta-twierdzy przed zaskakującym atakiem nieprzyjaciela. Fortyfikacje te - zwane fortyfikacjami rdzenia lub z obca - noyeau, wzniesione zostały nakładem ogromnych środków w latach 60 XIX wieku. Zawierały one elementy zarówno systemu poligonalnego jak i bastionowego, zaś forma bastionów nawiązywała wyraźnie do szkoły nowopruskiej co jako pierwszy stwierdził prof, J. Bogdanowski w swym artykule: "Fortyfikacja austriacka na ziemiach polskich", napisanym niemal dokładnie 100 lat po powstaniu dzieł krakowskiego rdzenia.


rys. K. Wielgus

Bastion Kleparski:
1) Wjazd z mostem zwodzonym, 2) kazamaty, kaponiery zapola,
3) dziedziniec kaponiery zapola, 4) fosa szyjowa, 5) wał rdzenia twierdzy,
6) kazamaty kaponiery szyjowej, 7) redita, 8) dziedziniec redity,
9) wał artyleryjski, 10) kaponiera "kocie uszy", 11) fosa czoła fortu, 12) równia ogniowa.

Nie wnikając głębiej w zawiłości sztuki fortyfikacyjnej, należy uznać ów bastionowo-poligonalny rdzeń za twór ze wszech miar logiczny i przemyślany, czego dowodem może być zróżnicowanie siły i wielkości, a co za tym idzie i kosztowności jego elementów w zależności od naturalnych walorów obronnych podkrakowskich terenów. Północne przedmieścia - a więc część Krowodrzy, Kleparz, Prądnik Czerwony czy Olsza nie posiadały trudnych do sforsowania rzek czy też bagien. Teren był stosunkowo łatwy dla ewentualnego nieprzyjaciela, zaś dodatkowe niebezpieczeństwo stanowił Trakt Warszawski, którym mogły nadciągnąć carskie regimenty.
Dlatego też właśnie tutaj, nie opodal Nowego Kleparza, zamiast ziemnego bastionu, podobnego do tych, które wzniesiono na Zwierzyńcu, Czarnej i Nowej Wsi, powstał wielki fort, reditowy z murowanymi kilkupiętrowymi kazamatami. Dzieło prezentowało wówczas najwyższy poziom techniki wojennej i choć nawiązywało jeszcze do nowopruskiej szkoły fortyfikacyjnej było znakiem wyodrębnienia się nowej szkoły austriackiej. Gdybyśmy mogli ujrzeć fort III z powietrza zadziwiłby nas geometryczny porządek i swoiste piękno budowli. Jej symetryczny, narys przypomina wielki grot strzały. Przyrównując fort do grotu, nadmienić trzeba, że "drzewcem" tej strzały byłaby linia łącząca jego środek z... wierzchołkiem wieży Mariackiej. Nieprzypadkowo. Ta linia bowiem, względem której fort jest symetryczny, stanowiła niegdyś jedną z Unii sieci konstrukcyjnej, na podstawie której c. k. geometrzy wyznaczali położenie elementów krakowskiego rdzenia. "Strzała" skierowana była oczywiście na zewnątrz miasta - fort Kleparski, tak jak wszystkie inne dzieła, twierdzy, nie zagrażał miastu, zaś jego konstrukcja uniemożliwiała ustawienie dział, pozwalające na ostrzeliwanie Krakowa. Taka asekuracja na wypadek zdobycia fortu przez nieprzyjaciela była kardynalną zasadą budowy twierdz, od której odstępowano rzadko. Przykładem odstępstwa od reguły może być Cytadela Warszawska, będąca nie tylko śródszańcem twierdzy, ale przede wszystkim "rzecznikiem" rosyjskich interesów w nieprawomyślnym mieście. Cytadela miała z racji funkcji więziennych, być groźnym memento dla mieszkańców Warszawy. Żaden z fortów Krakowa czy Przemyśla takiej roli nie spełniał.

Fort Kleparski odwrócony był do miasta nietypową, wielką kaponierą wewnętrzną - strzegącą jedynie najbliższego jego zapola. O jej roli przekonać się możemy i dzisiaj spojrzawszy choćby z okien autobusu jadącego w kierunku al. 29 Listopada. Niskie, brunatnoczerwone mury tej budowli posiadają strzelnice, umieszczone tuż nad ziemią, z których można było razić przeciwnika z broni ręcznej tylko na najbliższy dystans. Kaponierą wewnętrzna i kaponierą szyjowa fortu Kleparskiego stanowią potężnie rozbudowany zespół, z dwoma dziedzińcami i amfiladami sklepionych kazamat. Niespotykane rozmiary tych obiektów są konsekwencją wmontowania fortu Kleparskiego w ciągły system wałów i fos rdzenia twierdzy. Strzelnice szyjowej kaponiery wycelowane były bowiem w perspektywę fosy uniemożliwiającej jej przekroczenie na odcinku Kleparz - ulica Krowoderska. (Pamiątką po tym odcinku jest oczywiście fragment Alej). Pozostałe elementy fortu -a więc wielki podkowiasty blok redity, wał artylerii, ukryte pod nim poterny i małe labirynty komór, przylegające do kaponier zwanych "kocimi uszami", były typowe dla dzieł obronnych ze swej epoki. Liczne wewnętrzne odcięcia szlaków komunikacyjnych w postaci bram, krat, przewidywanych barykad, strzelnice wewnętrzne i depresyjne, dziedzińce - pułapki są nieodzownymi atrybutami tzw. "teorii uporczywej obrony". Jej twórca - szwedzki fortyfikator Virgin zalecał wznoszenie takich budowli, by możliwa była niezależna obrona ich części, nawet w przypadku wdarcia się nieprzyjaciela do wnętrza fortu.
Fort Kleparski nie miał na szczęście okazji udowodnienia prawidłowości tej teorii. W chwili bitwy o Kraków jesienią 1914 roku obiekt był całkowicie przestarzały, wykorzystywany jedynie do celów koszarowo-magazynowych. Nie istniały już fortyfikacje rdzenia. Z linii dzisiejszych Alej przesunięto je o ok. 2 km na zewnątrz twierdzy.

Fort jednak dalej był jej cząstką. Zaś twierdza jako całość - wpłynęła bezpośrednio na przebieg kampanii galicyjskiej w 1914-15 roku. Już samą swoją obecnością - ogromnym potencjałem ludzi, sprzętu i odporności fortyfikacji oddziaływała na decyzję sztabów walczących armii. Ktoś powiedział kiedyś z gorzkim sarkazmem, że najwięcej w czasie walk cierpią... miasta otwarte. Parafrazując te słowa można stwierdzić, że w dwójnasób cierpią miasta słabo bronione. Liczebna lub techniczna przewaga ośmiela nieprzyjaciela, a opór obrońców wzmaga w nim furię zniszczenia. Kraków miał to szczęście w nieszczęściu jakim była I wojna światowa, że potęga jego fortyfikacji i wielkość załogi wykluczyła taką możliwość. Umiejętnie przeprowadzone działania militarne a przede wszystkim przemożne działanie psychologiczne twierdzy nie dopuściło do rozgorzenia bitwy o Kraków w Krakowie, bitwy, której skutki byłyby niewyobrażalne. Bitwę o Kraków stoczono i wygrano na dalekich przedpolach miasta - z dala od jego murów. Tym sposobem i fort Kleparski - jeden z elementów wielkiego organizmu zwanego twierdzą miał swój udział w odwróceniu od Krakowa najgorszego wojennego losu. Los fortu też uległ radykalnemu zwrotowi.
Nastąpił on pod koniec lat 50. naszego stulecia. Decyzje podejmowano wówczas szybko i nad meandrami historii i rolami, odgrywanymi w niej przez krakowskie warownie prawie nikt się nie zastanawiał. Był tylko dylemat: zburzyć fort czy też go pozostawić. Jeżeli zburzyć - to szybko. Jeżeli nie - to znaleźć logiczną funkcję dla obiektu, uzasadniającą jego istnienie. I funkcję taką znaleziono.

Niemałą rolę miał tutaj J. Bogdanowski. Jako pierwszy stwierdził "...fort Kleparski też jest zabytkiem" i dokładnie tak. zatytułował artykuł opublikowany w krakowskiej prasie. Zaś fort rozpoczął karierę jako piwnica i rozlewnia win. Przykład "poszedł" w Polskę. Krakowski pomysł wypalił min. także w Toruniu, gdzie wina przechowuje się w pruskim forcie pancernym w Rubinkowie. Fort "Kleparz" spełnia swoją rolę przez czterdzieści lat. Centralne Piwnice Win Importowanych są ciągle jednym z najlepszych gospodarzy krakowskich fortów. (...)


Stronghold ™ All Rights Reserved © 2013