Krakowskie fortyfikacje
Twierdza Kraków
 
 
Menu
   HOME
   FORTY
   CIEKAWE ARTYKUŁY
   HISTORIA FORTÓW
   GALERIA
   MAPA SERWISU
   KONTAKT
   O STRONIE
   LINKI


 

autor: Jadwiga Środulska-Wielgus - Krzysztof Wielgus

Dawniej drogę tę nazywano Traktem Śląskim. Dziś figuruje pod raniej efektownym oznaczeniem E-22a. Odciążona od części szybkiego ruchu tranzytowego przez dwupasmową E-22 stanowi nadal niezastąpiony szlak turystyczny wiodący w krainę podkrakowskich dolinek, wapiennych skał i cienistych bukowych lasów. "Rasowemu" turyście, udającemu się tam, jak każe tradycja rowerem, pierwsze krople potu wyciśnie podjazd pod Wróżną Górę - Pasternik.

Budowę fortu rozpoczęto na samym, początku powstawania głównego pierścienia fortyfikacji. Rozpoczął karierę jako niemal samodzielne dzieło obronne, strzegące wjazdu do twierdzy od strony północno-zachodniej. Aby ubezpieczyć, fort od strony doliny Rudawy wzniesiono szaniec piechoty o numerze 42 po drugiej stronie traktu.

Tak powstał zespół będący jakby zapowiedzią znacznie późniejszych grup warownych, siedzący okrakiem na wzgórzu. Szaniec znieśli zresztą sami Austriacy, jedyną pamiątką po nim jest luka w numeracji pomiędzy fortem 41 "Bronowice" a 43 "Pasternik".

Ten ostatni jest obiektem ze wszech miar zasługującym na uwagę. Wyprzedza klasyczne, typowe forty artyleryjskie, które pomiędzy 1870 a 1888 rokiem zapełniły pierścienie obronne europejskich twierdz. Podobnie jak jego rówieśnik, fort 52 "Borek", jest jakby wyrazem poszukiwań idealnej formy, nim skrystalizowała się ona w narysach fortów jednowałowych w kształcie tzw. "lunety" z załamanym blokiem koszar i potężnym schronem pogotowia. Tak "Borek" jak i "Pasternik" są śladem przenikania się dwóch szkół: fortyfikacyjnych, francuskiej i pruskiej oraz tworzeniem nowej szkoły austriackiej. Dwuwałowy "Borek" nawiązuje wyraźnie do doświadczeń francuskich, jednowałowy "Pasternik" wskazuje raczej na pruski rodowód. Nietypowość tego obiektu którą podkreślił wyraźnie J. Bogdanowski w swej książce "Warownie i zieleń Twierdzy Kraków", przejawia się prawie we wszystkich szczegółach, oprócz bloku koszarowego, przypominającego żywo analogiczny budynek w forcie 49 "Krzesławice". Tu jednak wszelkie analogie się kończą.

Przeszedłszy przez most zwodzony nad fosą zapola (czego próżno szukalibyśmy w innych warowniach krakowskich z tego okresu) znajdziemy się przed pancerną bramą koszar. Za nią zamiast krótkiego korytarza - sieni wiodącej na dziedziniec przed schronem głównym rozpoczyna się długa, sklepiona poterna, rozświetlona daleko jasną plamką wylotu. Kroki głucho dudnią po posadzce, w której wyżłobiono koleiny dla kół armatnich i tak uformowano nawierzchnię, aby nie ślizgały się na niej konie. Kilkudziesięciometrowy korytarz biegnie w szerokim ziemnym nasypie, przepruty wyjściami - przelotniami. Tą drogą załoga mogła szybko wydostać się z koszar na obszerny, wewnętrzny plac broni. Jest to zielony, porośnięty miękką murawą, obniżony taras, podzielony owym nasypem; od tyłu ograniczony stokiem na koszarach, zaś od przodu i z boków - wałem artylerii, spiętrzonym w centralnej części w formie podwyższonej baterii.
Tym samym stworzone zostały piękne, niemal parkowe wnętrza, okolone zielonymi wałami i osłonięte starodrzewiem.

Takie obszerne, jasne wnętrza stosowali ze szczególnym upodobaniem Prusacy, toteż spotkać je można w fortach Poznania czy Torunia. Posiada je, wraz z podobną poterną pod nasypem, przemyski "Ostrów" - też na pruską modłę budowany. To, co się wydaje piękne z punktu widzenia estety, było jednak bardze niebezpieczne z punktu widzenia leutnanta fortecznej piechoty. Jeden celny kartacz, którym nietrudno było trafić w wielki rozłożysty fort mógł spowodować hekatombę ofiar na obszernych, nie podzielonych powierzchniach dziedzińców. Stąd ciasnota i wielka ilość wałów, zatok, nisz itp., w późniejszych fortach. Oszczędność miejsca była nakazem chwili i warunkiem odporności obiektu.


fot. J. Bogdanowski


Największe zdziwienie wywołuje jednak narys fortu i rozmieszczenie artylerii. Olbrzym na Waróżnej Górze posiada bowiem pięcioboczny rzut z płaskim czołem i wał artylerii o działobitniach na dwóch poziomach. Pięć stanowisk znajduje się na podwyższonym tarasie, pod którym zlokalizowano komory schronowe i poternę wiodącą do kojca podwójnego. Pozostałe stanowiska artyleryjskie, których było po 5 na każdym barku, mają już charakter standardowych działobitni ze schronami w ziemnych poprzecznicach.
Do niezwykłego kształtu fortu dostosowuje sią i fosa. Jej obroną zapewniało aż pięć kojców! (Dla porównania - typowy fort artyleryjski miał ich 3). Każdy z nich - to niska, sklepiona kazamata, ukryta, pod grubym ziemnym nasypem szczerząca swe strzelnice w kierunku wyznaczonym przebiegiem fosy. Początkowo mieli w nich stać strzelcy karabinowi i sporadycznie działo rewolwerowe. Później ok. 1902-1910 roku zmodyfikowano strzelnice, zaopatrując je w przeciwrykoszetowe profile, i obrotnice, dla ciężkich karabinów maszynowych. Jednakże podwójny centralny kojec "Pasternika" uległ przebudowie daleko poważniejszej. Stał się bowiem kojcem grodzowym, to znaczy zaślepiającym całą szerokość fosy. Przy okazji owa początkowo skromna budowla niebywale się rozrosła, co zostało podyktowane tymi samymi potrzebami, które kazały utworzyć na płaskim czole fortu rodzaj niskiego tarasu pomiędzy kojcami. Tym samym, na krótkim odcinku fort zyskuje charakter dzieła dwuwałowego. Z tym jednak, że niższy krótki wał, a raczej taras fortu 43 przeznaczony był nie dla piechoty a ... baterii moździerzy. Za umieszczeniem moździerzy w fosie - niewidocznych a mogących razić atakującego nieprzyjaciela na bliskim przedpolu fortu, opowiadało się wielu twórców fortyfikacji w XVIII i XIX wieku. Powszechnie stosowano tzw. "kazamatę Carnota", którą spotyka się m. in. na wielu fortach angielskich wznoszonych w epoce wiktoriańskiej.

Ilość nowatorskich i "importowanych" elementów dosłownie piętrzących się na forcie 43 "Pasternik" jest imponująca. Występowanie obok siebie rozwiązań awangardowych i przestarzałych czasem szokuje. Na szczęście nie dane było zweryfikować w walce ich skuteczności.
Dopiero ponad pół wieku później fortowi wyznaczono rolę wyjątkowo ohydną. Hitlerowcy bowiem urządzili tam centralę minerską, z której miano dokonywać wysadzeń na terenie Krakowa. Zbrodniczy plan nie powiódł się. Rankiem 17 stycznia 1945 r. Traktem Śląskim, przebiegającym o kilkadziesiąt metrów od skrajnej kaponiery fortu sunęły już czołgi z czerwonymi gwiazdami na wieżach.


Stronghold ™ All Rights Reserved © 2013