Krakowskie fortyfikacje
Twierdza Kraków
 
 
Menu
   HOME
   FORTY
   CIEKAWE ARTYKUŁY
   HISTORIA FORTÓW
   GALERIA
   MAPA SERWISU
   KONTAKT
   O STRONIE
   LINKI


 

Na podstawie książki mgr inż. Ryszarda Bochenka: "Od muru chińskiego do lini Maginota"

(Od połowy XIX w. do I wojny światowej)
Rewolucja przemysłowa i drugi przewrót w rozwoju artylerii i ręcznej broni palnej

Na przełomie XVIII i XIX w. Europa przeżyła rewolucję przemysłową. Wynaleziono i szeroko zaczęto stosować nowe narzędzia pracy - maszyny, nowe sposoby produkcji oraz nowe współczesne środki komunikacji i łączności. Szerokie zastosowanie na przełomie XVIII i XIX w. warsztatów mechanicznych poruszanych maszynami parowymi zrewolucjonizowało procesy produkcyjne oraz udowodniło możliwość eksploatacji energii pochodzącej z innych źródeł, niż przemiana materii w organizmach ludzkich czy zwierzęcych. Dawną bazę energetyczną reprezentowaną przez mięśnie stworzeń żywych, ludzi i zwierząt pociągowych wyparły nowe środki energii - węgiel i ropa naftowa. Chemia z jej niemal nieograniczonymi możliwościami wkroczyła do przemysłu i rolnictwa. Nowe pojazdy - statki parowe od 1770 r., balony od 1783 r. i parowozy od 1814 r. zaczęły przemieszczać się po wodzie i lądzie oraz wznosić w powietrzu. Telegraf elektryczny, a później telefon i radio zastąpiły gońców i rozstawne konie. Mrówcza praca milionów ludzi uspławniła rzeki i przysposobiła pod uprawę całe części świata.

W rozwoju ręcznej broni palnej następuje wielki skok. Wiek XIX rozpoczął się karabinem skałkowym o gładkiej lufie na proch czarny miotającym pociski na odległość skuteczną 100-200 m, a zakończył się szybkostrzelnym, powtarzalnym karabinem o lufie gwintowanej na proch bezdymny o skutecznej donośności powyżej 2000 m. Zasadniczymi etapami, które przebyła palna broń ręczna w XIX w. było wynalezienie zapłonu (kapiszonu), a następnie zamka kapiszonowego, lufy gwintowanej, zamka odtylcowego, metalowej łuski, prochu bezdymnego oraz karabinu powtarzalnego i wreszcie karabinu maszynowego. Skonstruowanie zapłonu i zamka kapiszonowego, poprzedzone wynalezieniem w końcu XVIII w. związków chemicznych wybuchających od uderzenia lub tarcia - chloranu potasu i piorunianu rtęci, nastąpiło już około 1820 r. Jednak dopiero po upływie kilkunastu lat armie europejskie zostały przezbrojone i wyposażone w karabiny kapiszonowe.

Pierwsze wzmianki o lufach gwintowanych i spostrzeżenia, że gwinty skrętne nadając pociskowi ruch obrotowy zwiększają jego celność, pochodzą z XVI w. Dopiero jednak po upływie 300 lat, gdyż około 1840 r., wmontowano do karabinu pierwszą lufę gwintowaną i osiągnięto donośność skuteczną wystrzeliwanych z niego pocisków na odległość ponad 1500 m. Myśl, a także pierwsze próby ładowania broni ręcznej od tyłu (odtylcowo), a nie przez lufę (odprzodowo), nurtowały konstruktorów od XVI w. Ostateczne rozwiązanie tego zagadnienia następuje jednak dopiero w połowie XIX w. po wynalezieniu przez rusznikarza niemieckiego Dreyse'a w 1841 r. naboju zespolonego, w którym papierowa łuska łączyła w jedną całość ołowianą kulę, proch miotający i kapiszon. Pierwszy udany typ karabinu odtylcowego z nagwintowaną lufą i zamkiem iglicowym konstruuje w 1866 r. Alfons de Chassepot. Z karabinu tego, o ciężarze 4,06 kg i kalibrze 11,44 mm, strzelano pociskami o ciężarze 24,5, oddając 6-10 strzałów na minutę.

Dalszym poważnym krokiem w rozwoju karabinu było zwiększenie jego szybkostrzelności przez zaopatrzenie go w zapas naboi umieszczonych w zasobniku (magazynku). Karabiny takie, zwane powtarzalnymi, zostały wprowadzone na wyposażenie armii europejskich po doświadczeniach wojny rosyjsko-tureckiej (1877 - 78 r.). Wprowadzenie karabinów powtarzalnych podniosło szybkostrzelność, doprowadzając do 10 - 15 strzałów wycelowanych na minutę. Całkowite wyparcie łuski papierowej z nabojów karabinowych i zastąpienie jej łuską metalową przypada na lata 1870-74. Wynalezienie przez francuskiego chemika Vieille'a prochu bezdymnego i zastosowanie go około 1886 r. w amunicji karabinowej pozwoliło w ostatnich latach XIX w. skonstruować typy karabinów całkowicie współczesnych. Karabiny takie skonstruowali Lebel w 1886 r. we Francji, Mosin w 1891 r. w Rosji i Mauser w 1889 r. w Niemczech. O poziomie ich rozwiązań konstrukcyjnych mogą świadczyć wskaźniki techniczne osiągnięte już w karabinie Lebela wzór 1886 r. Z karabinu tego, o długości 1,31 m (z bagnetem 1,82 m), ciężarze 4,18 kg i kalibrze 8 mm, strzelano pociskami o ciężarze 15 g uzyskując donośność skuteczną 2000 m i szybkostrzelność 8 - 11 strzałów na minutę.

Ostatnim dziewiętnastowiecznym wynalazkiem w dziedzinie broni palnej piechoty było skonstruowanie w 1883 r. przez Anglika Hirama Maxima pierwszego wzoru karabinu maszynowego. W karabiny te armie europejskie zostały uzbrojone w pierwszych latach XX w.


W dziedzinie techniki artyleryjskiej pierwsze pięćdziesiąt lat XIX w., z wyjątkiem rozpowszechnienia się wynalezionego przez kapitana armii angielskiej - H. Shrapnela, w 1793 r. nowego rodzaju pocisku kartaczowego z zapalnikiem czasowym (tzw. szrapnela), nie przynosi w zasadzie żadnych istotnych wynalazków i udoskonaleń. Dopiero w drugiej połowie XIX w. dzięki zastosowaniu luf gwintowanych, wynalezieniu zamka i nowego sposobu ładowania dział, zmian w obróbce i produkcji luf oraz wynalezieniu nowych i silniejszych materiałów wybuchowych, nastąpił zasadniczy przełom w technice artyleryjskiej.

Sama idea gwintowania luf armatnich narodziła się w ogólnych zarysach jeszcze w średniowieczu. Jednak Warsztaty średniowiecznych puszkarzy, a także manufaktury i fabryki ery nowożytnej, aż do 1850 r., nie w stanie produkować gwintowanych armat.

W związku z tym w latach czterdziestych i pięćdziesiątych XIX w. nastąpiła paradoksalna sytuacja, gdyż ówczesna strzelecka broń gwintowana pod względem donośności nie ustępowała używanym w tym czasie działom. Aby wybrnąć z tego impasu, zaczęto prowadzić intensywne badania i próby nad zastąpieniem pocisków kulistych podłużnymi. Spodziewano się, że pociski o kształcie podłużnym opuszczając lufę armatnią będą napotykały mniejszy opór powietrza, co zwiększy zasięg ich działania. Ale strzelanie takimi pociskami z dział o gładkich lufach nie dawało pożądanego wyniku.

Działo z końca XIX w.

Pociski koziołkowały w locie, co powodowało, że napotykany przez nie opór powietrza był tak duży, że niweczył wszystkie ich zalety. Pozytywne wyniki w dziedzinie zwiększenia donośności artylerii osiągnięto dopiero po wyprodukowaniu w 1859 r. dział o lufach gwintowanych, zapewniających pociskom podłużnym odpowiednią stateczność podczas lotu. Gwintowanie luf działowych spowodowało zasadnicze zmiany w cechach artylerii. Z dział kalibru 120-240 mm można było prowadzić skuteczny ogień do rozpoznanych celów stałych na odległość do 8 km, a do celów żywych strzelać szrapnelami na odległość 2,5-3 km. Zwiększyła się również dokładność ognia artyleryjskiego.

Dalszym krokiem w dziedzinie zwiększenia donośności artylerii było opracowanie obróbki cieplnej stali i zastosowanie jej jako zasadniczego tworzywa do produkcji luf armatnich oraz zastosowanie w latach dziewięćdziesiątych do miotania pocisków artyleryjskich prochu bezdymnego.

Drugim, oprócz donośności, nie mniej ważnym problemem rozwiązanym w drugiej połowie XIX w. w technice artyleryjskiej było zmodernizowanie ładowania dział. Do tego czasu działa ładowane były odprzodowo przez wylot lufy, co było bardzo niewygodne i powolne. Wynalezienie zamka działowego i uszczelniacza oraz zastosowanie ich w produkcji umożliwiło bardziej racjonalne ładowanie dział, tzw. ładowanie odtylcowe (od tyłu).

Pomimo tylu rewolucyjnych przeobrażeń w dalszym ciągu dużym mankamentem dział artyleryjskich z końca XIX w. było sztywne łoże. Przy takim rozwiązaniu konstrukcyjnym łoża, lufa była połączona bezpośrednio z lawetą i w czasie strzału całe działo pod wpływem ciśnienia gazów prochowych cofało się do tyłu. Po każdym takim strzale trzeba było sprowadzać działo do pierwotnego położenia i na nowo je wycelować. Wpływało to ujemnie na szybkość ognia. Mankament ten został usunięty w wyniku skonstruowania specjalnego urządzenia zwanego oporo-powrotnikiem. Pierwszą szybkostrzelną armatę z takim właśnie oporo-powrotnikiem skonstruował w latach 1872-75 inżynier rosyjski W. Baranowski. Ta 2,5-calowa armata górska była pierwszym udanym prototypem dział współczesnych.

Na przełomie XIX i XX w. dużej modernizacji uległa również amunicja artyleryjska. Wynalezione w tym czasie nowe, silne materiały wybuchowe, jak piroksylina, nitrogliceryna, melinit i trotyl, znacznie zwiększyły działania pocisków artyleryjskich. Zasięg artylerii w tym czasie przekroczył 10 km. Pojawiły się działa oblężnicze kalibru 220-254 mm. Pociski wydłużone tych dział, wypełnione nie prochem, lecz nowymi silnymi materiałami wybuchowymi, uzyskały znaczną zdolność burzenia budowli fortyfikacyjnych.

Działo oblężnicze z okresu I wojny światowej (1914-1918 r.)

Podczas I wojny światowej, gdy na polu walki pojawiły się samoloty i czołgi, park artyleryjski powiększył się o działa przeciwlotnicze oraz przeciwpancerne, a do burzenia budowli fortyfikacyjnych zaczęto używać potężnych dział oblężniczych kalibru 420 mm.

Twierdza forfowa

Po wynalezieniu artylerii gwintowanej punkt ciężkości ochrony kompleksów fortyfikacyjnych został przeniesiony z wieloboku fortecznego na wysunięte na jego przedpole forty.

Formy fortów uległy wówczas zasadniczym przeobrażeniom. Otaczające je wały ziemne zaczęto formować w postaci trapezu lub trójkąta. Wewnątrz fortu wznoszono koszary obronne oraz schrony dla dział i amunicji. Działa dalekiego zasięgu umieszczano wewnątrz fortu przeważnie nie osłaniając ich żadnymi dodatkowymi budowlami obronnymi. Natomiast działa przeznaczone do bezpośredniej obrony fortu znajdowały się w murowanych, a później w betonowych schronach bojowych - kazamatach i prowadziły ogień przez wykonane w nich otwory - strzelnice, zwane również ambrazurami.

Piechota prowadziła ogień strzelecki osłonięta nasypem wału ziemnego otaczającego fort. Fort otaczała fosa o szerokości do 12 m i głębokości do 10 m. Na dnie fosy do skarpy lub przeciwskarpy przylegały budowle zwane kojcami lub kaponierami. Umieszczone w nich działa swym ogniem skierowanym wzdłuż fosy uniemożliwiały przekroczenie tej przeszkody przez szturmującą piechotę nieprzyjaciela. Garnizon fortu wynosił od l do 6 kompanii piechoty; ilość dział w forcie wahała się od 20 do 54 luf.

Przeniesienie ciężaru obrony na pierścień otaczających twierdzę fortów spowodował powstanie nowego systemu fortyfikacyjnego, zwanego twierdzą fortową.

Składała się ona z dwóch elementów: starej twierdzy, nazywanej często cytadelą, oraz pierścienia wysuniętych fortów. Za twórcę koncepcji twierdzy fortowej uważany jest, jak już wspomnieliśmy, francuski fortyfikator Montalembert, który w jednym ze swych dzieł traktujących o fortyfikacji (wydanym w 1793 r.) zaproponował osłaniać wszystkie twierdze pierścieniem kilku fortów oddalonych 3-3,5 km od ich głównych wieloboków fortecznych. Koncepcję tę rozwinęli w pierwszej połowie XIX w. Francuz Marescot i Rosjanin Tielakowski.

Te teoretyczne układy twierdz fortowych zostały zrealizowane do 1860 r. w większości państw europej­skich. Wokół starych twierdz wzniesiono pierścienie fortów. Stały się one punktami oporu nowej, wysuniętej pozycji obrony twierdzy, tworząc z czasem po zbudowaniu między nimi dodatkowych polowych budowli obronnych - pas forteczny, zadaniem którego była ochrona wnętrza twierdzy przed bombardowaniem artylerii oblężnicze j. Promień takiego pasa fortecznego, jak również odległość pomiędzy poszczególnymi fortami uwarunkowane zasięgiem ognia artylerii wynosiły początkowo 1-1,5 km, a następnie 2-3 km.

W drugiej połowie XIX w., w wyniku pojawienia się artylerii gwintowanej i pocisku burzącego oraz doświadczeń walk fortecznych uzyskanych podczas wojny krymskiej oraz wojny francusko-pruskiej, koncepcje i układ twierdzy fortowej ulegały stałej ewolucji.


Fort z drugiej połowy XIX w.:

1 - fosa; 2 - wał (stanowiska ogniowe) piechoty i artylerii lekkiej; 3 - wał (stanowiska ogniowe) artylerii ciężkiej; 4, 5 - dodatkowe stanowiska ogniowe piechoty; 6, 7 - kojce (kaponiery); 8 - prochow­nia; 9 - koszary obronne; 10 - plac koszarowy; 11 - droga manewru piechoty; 12 - stok bojowy; 13 - linia ogniowa artylerii; 14 - linia ogniowa piechoty; 15, 16 - skarpy wałów



Ogólny plan twierdzy fortowej Warszawa (XIX w.)


Fragment fortu, twierdzy Warszawa (XIX w.)

Podstawy teoretyczne modernizowanych oraz budowanych wówczas nowych twierdz opracowane zostały przez szereg wybitnych fortyfikatorów: Totlebena i Wieliczkę w Rosji, Brialmonta w Belgii, Mougina we Francji i Schumanna w Niemczech.


Ogólny plan twierdzy fortowej Poznań (XIX w.)



W latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia wzrost zasięgu ognia artylerii oblężniczej zmusił fortyfikatorów do prawie dwukrotnego powiększenia promienia fortów otaczających cytadelę oraz odsunięcia ich od siebie na 3-4 km. Po upływie zaledwie 20 lat okazało się jednak, że i ta nowa linia fortów oddalonych 4-6 km od cytadeli nie jest już w stanie zabezpieczyć jej przed ogniem artylerii oblężniczych. Aby temu zaradzić, zaczęto wznosić wokół twierdz nowy pierścień fortów o promieniu 9 km. W wyniku tego twierdza fortowa w latach dziewięćdziesiątych otrzymała dodatkową linię obrony w postaci zewnętrznego pierścienia fortów. W przerwach między fortami tego pierścienia zbudowano działobitnie dla artylerii dalekiego zasięgu, schrony dla dział i obsługi oraz schrony amunicyjne. Wszystkie elementy twierdzy fortowej zostały połączone gęstą siecią dróg bitych.

Fort nr 7 twierdzy Poznań (XIX w.)

W odległości 0,6 -1 km od pierścienia fortów zewnętrznych budowano okrężną linię kolejową, wzdłuż której mogły przemieszczać się pociągi pancerne. Po­ciągi te wyposażone w dalekonośną artylerię kolejową mogły być kierowane na zagrożone odcinki twierdzy i swym ogniem wspierać walkę garnizonów fortów. Bardzo często okrężna linia kolejowa osłonięta była przylegającym do niej ciągłym wałem ziemnym.

Garnizon twierdzy fortowej z ostatnich lat XIX w. liczył średnio około 40 000 ludzi. Posiadała ona od 1000 do 1200 dział różnego kalibru. Z tej ilości 400- 500 dział znajdowało się w fortach, 300-400 dział na stanowiskach między fortami, a 100-200 dział stano­wiło ruchomy odwód komendanta twierdzy.

Na początku XX w., po doświadczeniach walk o twierdzę Port Artur, powstała koncepcja nowej twierdzy zwanej wielką twierdzą fortową lub manewrową.


Ogólny plan twierdzy fortowej Kraków (XIX w.)

Projekt takiej twierdzy opracował fortyfikator rosyjski gen. Bujnicki. Twierdza ta miała otrzymać nową, trzecią pozycją obrony wysuniętą na odległość 10-20 km od cytadeli. Składałaby się ona nie z linii fortów, lecz grup fortowych.

Tę twierdzę-kolos planowano wyposażyć w około 200 dział dalekiego zasięgu, 900 dział bezpośredniej osłony fortów i grup fortowych oraz 300 karabinów maszynowych. Garnizon twierdzy miał liczyć ponad 70 000 ludzi. Koszt budowy tego mamuciego kompleksu fortyfikacyjnego był obliczany na 90 min rubli.

Fragment twierdzy Kraków (XIX w.)

Na ziemiach polskich, przez które przebiegały granice państw zaborczych Rosji, Prus i Austrii, została wzniesiona w XIX w. cała kolekcja twierdz fortowych: Warszawa, Poznań, Kraków itp. Budowle obronne tych twierdz reprezentują niemal wszystkie kierunki, prądy i szkoły fortyfikacyjne występujące w Europie w okresie od XVIII w. do I wojny światowej. Największą z tych twierdz, której potężne masywy cytadeli i fortów wznoszą się do dnia dzisiejszego w widłach Wisły i Narwi, jest Modlin.

Z jego ceglanych murów i nasypów ziemnych oraz betonowych, żelazobetonowych i pancernych fortów odczytać można całą historią budownictwa obronnego epoki twierdz fortowych.

Początek twierdzy Modlin sięga 1806 r. W tym czasie rząd Księstwa Warszawskiego z rozkazu Napoleona przystąpił do budowy szeregu twierdz i gmachów wojskowych. Napoleon szykując się do wojny z Prusami, a szczególnie do wyprawy na Rosję, potrzebował twierdz zabezpieczających tyły armii francuskiej oraz pozwalających na zmagazynowanie amunicji, sprzętu wojennego i żywności.

Budową i urządzeniem twierdz w tym czasie na terenie Księstwa Warszawskiego kierowała Dyrekcja Inżynierii oraz Korpus Inżynierów, na czele którego stanął w 1809 r. kapitan inżynier Jan Chrzciciel Mallet - późniejszy pułkownik i generał. Na rejon Modlina, jako przyszłe miejsce budowy twierdzy, wskazał w jednym ze swych memoriałów jeden z najzdolniejszych polskich inżynierów wojskowych, gen. Sokolnicki. Według oceny gen. Sokolnickiego rejon Modlina był niemal idealnym miejscem na budowę twierdzy. Wzniesiona tam twierdza stawała się najznakomitszym punktem oporu w księstwie - broniła ważnych przepraw przez Wisłę, a na wypadek upadku Warszawy, wraz z istniejącymi w tym czasie umocnieniami na Pradze i w Serocku, tworzyła trójkąt strategiczny o wielkim znaczeniu militarnym.

Do budowy twierdzy w Modlinie przystąpiono w 1806 r. Plan twierdzy opracował naczelny inżynier armii napoleońskiej gen. Chasseloup. Przez sześć lat, do 1812 r., twierdzę budowało tysiące ludzi. Pracami kierowali: inżynierowie polscy - kapitanowie Mallet i Mieciszewski - oraz francuscy generałowie - Prevo-Yernois i Haxo. Zbudowano wówczas najstarszą część twierdzy, wznosząc na prawym brzegu Wisły wielobok forteczny cytadeli, składający się z czterech odcinków o narysie bastionowym, i pięć fortów oddalonych od niego o około 0,6 - 1 km oraz wzniesiono na lewym brzegu Wisły tzw. Przedmoście Kazuńskie w postaci dzieła koronowego i dwóch fortów. Zachowane do dzisiaj zasadnicze elementy tych budowli, jak wewnętrzny obwód cytadeli oraz kazuńskie dzieło koronowe, stanowią jedyne w Polsce zabytki sztuki fortyfikacyjnej o czystym narysie bastionowym.

W opisanym stanie twierdza Modlin przetrwała do 1834 r. W latach 1830-40 Rosjanie, w ramach realizacji ogólnego planu fortyfikacyjnej osłony Wisły, przystąpili do modernizacji twierdzy modlińskiej. Wzniesiono wówczas, w odległości 0,6 - 1 km od starego wieloboku fortecznego na linii istniejących tam fortów, ciągły wielobok forteczny stanowiący zewnętrzny obwód cytadeli.

Wielobok ten, zaprojektowany przez rosyjskiego inżyniera wojskowego Denna, składał się z sześciu przylegających do siebie odcinków, tzw. frontów fortyfikacyjnych, stanowiących mozaikę ówczesnych kierunków i prądów w budownictwie obronnym. Lewe skrzydło tego obwodu stanowił front "Parysowski" o narysie bastionowym; prawe front "Ostrołęcki" z wysuniętym do przodu dziełem rogowym zwanym fortem Ostrołęka. Między nimi (licząc kolejno od lewego do prawego skrzydła) znajdowały się front "Księstwa Warszawskiego" o narysie poligonalnym oraz fronty: "Borodino", "Święty Jerzy" i "Połtawa" o narysie bastionowym.

W latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia twierdza Modlin ulega dalszej przebudowie. Wewnątrz cytadeli zbudowano według projektu gen. Totlebena koszary obronne, mogące pomieścić 20 000 załogi.

Około 1873 r. rosyjski sztab generalny opracował plan ufortyfikowania tzw. przyczółka wiślano-narewskiego, który miał obejmować trójkąt twierdz Modlin-Warszawa-Zegrze. Była to zmodyfikowana wersja koncepcji polskich inżynierów wojskowych z okresu Księstwa Warszawskiego i Królestwa Kongresowego - generałów Sokolnickiego i Prądzyńskiego. W oparciu o ten plan, po 1880 r. twierdzę otoczono pierścieniem samodzielnych fortów. Zbudowany pas forteczny składał się z ośmiu fortów o numeracji I- VIII wzniesionych na obwodzie koła o promieniu około 4 km.

Kolejną przebudowę twierdzy Modlin przeprowadzo­no w ostatnich latach poprzedzających wybuch I wojny światowej. Plan rosyjskiego sztabu generalnego w 1912 r. przewidywał twierdzę modlińską poważnie rozszerzyć i rozbudować. Projektowano, niezależnie od istniejących 8 fortów, wybudować nową zewnętrzną linię fortów przebiegającą w odległości 8-12 km od cytadeli twierdzy. Ta zewnętrzna linia fortów miała się składać z 10 fortów o numeracji IX-XVIII oraz dodatkowych budowli obronnych tworzących na niektórych kierunkach nawet zespoły fortyfikacyjne w postaci grup fortecznych. Przewidywano rozbudową trzech takich grup fortecznych: "Gołowicką", "Carski dar" i "Janówek". Ponadto fortyfikacje twierdzy miały być uzupełnione polowymi budowlami obronnymi wypełniającymi luki między fortami tworzącymi czołową pozycję obrony wysuniętą na odległość 12 - 15 km od cytadeli twierdzy.


Plan twierdzy Modlin (1870 r.)


Plan rosyjskiego sztabu generalnego z 1873 r. ufortyfikowania przyczółka wiślano-narewskiego

Pomimo intensywnych prac prowadzonych przy przebudowie twierdzy w latach 1911 - 14, jej modernizacja nie została całkowicie zakończona. Prace fortyfikacyjne trwały aż do momentu zaatakowania twierdzy przez wojska niemieckie gen. Besselera, 10 sierp­nia 1915 r.

Walka i upadek twierdzy Modlin w 1915 r. miały przebieg błyskawiczny i dramatyczny. Odcięcie twierdzy następuje 10 sierpnia 1915 r., podciągnięcie artylerii ciężkiej przez Niemców 13 sierpnia, poddanie się twierdzy 20 sierpnia.

Plan twierdzy Modlin (1914 r.)

Załoga twierdzy liczyła 105 000 ludzi i dysponowała 250 działami artylerii fortecznej kalibru 120-210 mm i około 100 działami artylerii polowej. Siły niemieckie były liczebnie słabsze od garnizonu twierdzy i wynosiły około 80 000 ludzi. Posiadały jednak 77 baterii artylerii oblężniczej, w tym 5 dział 420 mm i 9 dział 305 mm.

Oblężenie twierdzy poprzedził brzemienny w skutki dla jej obrońców wypadek. W dniu 17 lipca 1915 r. grupa oficerów-saperów z dowództwa twierdzy wyjechała samochodem na inspekcją prac fortyfikacyjnych prowadzonych na pozycji czołowej w północnym sektorze twierdzy. Oficerowie ci, wśród których był zastępca komendanta twierdzy gen. Bobyra, szef inżynierii płk Korotkiewicz, po inspekcji skracając sobie drogę powrotu do cytadeli znaleźli się poza obrębem właściwych pozycji twierdzy.

Koło miejscowości Borkowo samochód grupy in­spekcyjnej niespodziewanie został ostrzelany i zaatakowany przez patrol niemiecki oddziału rozpoznawczego armii gen. Besselera, która w tym czasie wkraczała na przedpole twierdzy modlińskiej. Naczelny inżynier twierdzy płk Korotkiewicz został zabity, pozostali oficerowie dostali się do niewoli. Łupem niemieckiego patrolu stała się teczka zawierająca plan twierdzy oraz pełną dokumentację jej fortyfikacyjnej rozbudowy z dokładnym rozmieszczeniem poszczególnych budowli obronnych i miejscami ustawienia dział.

Na obrońców Modlina fakt zaginięcia inżynierów twierdzy, z planami jej rozbudowy, komentowany jako zdrada, podziałał wielce demoralizująco. Wielka twierdza rozbudowywana niemal przez okres stu lat kapituluje zaledwie po dziesięciu dniach obrony. Jako zdobycz wojenna Niemcom przypadło 85 000 jeńców wojennych (w tym kilku generałów), 1200 dział, duże zapasy amunicji, olbrzymie zapasy żywności i kasa komendanta twierdzy zawierająca kilka milionów rubli w złocie.

Wynalezienie pocisku minowego i kryzys konstrukcji ceglanych

Przyczyną tak małej skuteczności obrony twierdz był dalszy burzliwy rozwój techniki. Wskutek mnożących się wynalazków nowe systemy fortyfikacyjne stawały się nieaktualne już w momencie ich wcielenia w życie.

Gigantyczny rozwój kolei żelaznych, których sieć światowa w 1870 r. przekroczyła 200 000 km, pozwalają z nie znaną dotychczas szybkością przewozić amunicję i działa oblężnicze największych kalibrów w rejon obleganych kompleksów fortyfikacyjnych. Wszystko to stworzyło poważne zagrożenie dla ówczesnych kompleksów i budowli fortyfikacyjnych. Szczególnie zagrożony został układ ówczesnego kompleksu fortyfikacyjnego - twierdzy fortowej. Wzajemne usytuowanie jej poszczególnych elementów uwarunkowane zasiągiem skutecznego ognia broni palnej, ustalone w okresie artylerii gładkolufowej, całkowicie się zdeaktualizowało i wymagało rewizji. Zanim jednak fortyfikatorzy zdążyli poczynić pierwsze kroki w tym kierunku, wynaleziony zostaje w 1885 r. nowy rodzaj pocisku burzącego - pocisk minowy, tzw. "bomba-torpedo" o nie spotykanej dotychczas sile niszczenia.

Pocisk ten, wypełniony nowymi materiałami kru­szącymi: piroksyliną, a później melinitem, w porównaniu z pociskami wypełnionymi prochem posiadał 10-20-krotnie większą siłę burzenia. Mur ceglany lub kamienny i ziemia - zasadnicze tworzywo konstrukcyjne ówczesnych budowli obronnych - nie mogły się oprzeć działaniu nowych pocisków. Budownictwo obronne znalazło się w ślepym zaułku. Środki rażenia w postaci pocisków minowych osiągnęły absolutną przewagę nad ceglano-ziemną osłoną fortyfikacyjną i uczyniły niemal bezwartościowymi wszystkie ówczesne budowle obronne. Sytuację pogarszał fakt, że budowle te w momencie pojawienia się pocisku minowego reprezentowały najwyższy możliwy wówczas do osiągnięcia poziom techniczny. Schrony i kazamaty artyleryjskie pokrywał potężny strop z cegły lub kamienia o grubości 1,5-1 m przysypany liczącą 2,5- 2 m warstwą ziemi. Grubość ich ścian czołowych dochodziła do 2,4 m. Ściany tyłowe o grubości 1,2 m osłaniał dodatkowo kilkumetrowy nasyp ziemny. Nawet najmniej zagrożone ściany działowe tych budowli wykonane były o grubości 0,6-0,7 m. Pomimo tak potężnej konstrukcji budowle te poddane próbie działania pocisków minowych nie były w stanie im się oprzeć. Ich stropy z łatwością przebijał i niszczył pojedynczy pocisk minowy kalibru 210 mm wypełniony 19 kg piroksyliny.

Destrukcyjne działanie takiego pocisku mógł zahamować dopiero strop ceglany o grubości półtora metra przykryty 7,5 m warstwą gruntu. Jednak tego rodzaju strop-gigant nie dawał już pewnej osłony przed 270 mm pociskiem zawierający 33 kg melinitu.



Nowe materiały konstrukcyjne - pancerz, beton i żelazobeton

Dla wszystkich budowniczych fortyfikatorów stało się oczywistym, że era cegły jako materiału konstrukcyjnego w budownictwie obronnym, licząca prawie 5 tysięcy lat, skończyła się bezpowrotnie. Wyeliminowanie przez pociski artyleryjskie z ładunkiem kruszącym - cegły z budownictwa obronnego zmusiło fortyfikatorów do gruntownej rewizji dotychczasowej techniki fortyfikacyjnej oraz do intensywnych poszukiwań nowych, bardziej wytrzymałych materiałów konstrukcyjnych. Poszukiwania te, w trakcie których wykonano szereg prób i doświadczeń z różnymi materiałami budowlanymi, wykazały, że tworzywami konstrukcyjnymi, które mogą uratować budownictwo obronne przed ostatecznym krachem, są: pancerz, beton i żelazobeton.

Myśl wykorzystania pancerza jako osłony fortyfikacyjnej nie była nowa. Pierwsze nieśmiałe próby użycia go przy budowie obiektów fortyfikacyjnych, wzorując się na osłonach pancernych dział okrętowych, poczyniono już około 1864 r., jednak dopiero po 1885 r. pancerz staje się jednym z zasadniczych materiałów fortyfikacyjnych. Materiał ten dawał fortyfikatorom nowe nie znane dotychczas możliwości konstruowania i formowania budowli obronnych. Wykonywany ze stali specjalnej miękkiej z dodatkiem niklu i chromu lub manganu, po odpowiedniej obróbce termicznej (w wyniku której jego górne warstwy narażone na uderzenie pocisków stawały się specjalnie twarde, a dolne ciągliwe), dawał przy nieznacznej stosunkowo grubości skuteczne zabezpieczenie przed pociskami artyleryjskimi, nawet dużych kalibrów. Pozwalało to na znaczne zmniejszenie wymiarów wznoszonych budowli obronnych. Ponadto pancerz umożliwiał formowanie budowli fortyfikacyjnych o dowolnych i równocześnie najbardziej optymalnych oraz ekonomicznych kształtach.

Beton w postaci mieszaniny cementowej ze żwirem lub tłuczniem, która ułożona w odpowiednich formach twardnieje i tworzy rodzaj sztucznego kamienia bardzo twardego i wytrzymałego na uderzenia pocisków, fortyfikatorzy zastosowali w budownictwie obronnym po 1885 r., opierając się na doświadczeniach z tym materiałem uzyskanych w praktyce budownictwa cywilnego. Jego zastosowanie w budownictwie fortyfikacyjnym ze względu na specyfikę tego budownictwa wymagało jednak kilku lat prób i badań oraz opracowania optymalnego stosunku poszczególnych jego składników, by ostatecznie stał się on w postaci tzw. betonu fortyfikacyjnego jednym z zasadniczych tworzyw konstrukcyjnych budowli obronnych.

Walory tego nowego tworzywa umożliwiły przeprowadzenie zasadniczych zmian i udoskonaleń w technice fortyfikacyjnej. Możność układania mieszaniny betonowej w deskowaniu o dowolnych kształtach dawała znacznie większe możliwości odpowiedniego formowania budowli obronnych, niż to miało miejsce w przypadku cegły. Wysoka odporność betonu fortyfikacyjnego na działanie pocisków oraz ważna zaleta konstrukcji betonowych, że tworzą one monolit, w którym poszczególne części budowli są mocno ze sobą związane i działanie sił zewnętrznych na jeden z jej elementów jest przekazywane w odpowiednim stopniu na elementy pozostałe, pozwalały na wznoszenie budowli obronnych bardzo wytrzymałych i zdolnych przeciwstawić się działaniu pocisków artyleryjskich największych kalibrów.

Żelazobeton składający się z betonu fortyfikacyjnego oraz prętów lub siatek stalowych odpowiednio ułożonych w masie betonu wkroczył do budownictwa obronnego w 1897 r. zachowując w nim dominującą pozycję aż do dnia dzisiejszego. Wskaźniki wytrzymałościowe żelazobetonu okazały się znacznie wyższe od betonu, co umożliwiło budowanie z niego jeszcze doskonalszych i bardziej odpornych na pociski budowli fortyfikacyjnych.

Wprowadzenie pancerza, betonu i żelazobetonu uratowało budownictwo fortyfikacyjne przed katastrofą, która groziła mu wyraźnie po wynalezieniu w 1885 r. minowego pocisku burzącego. Fortyfikatorzy odetchnęli - druzgocąca przewaga środków rażenia nad osłoną fortyfikacyjną została zniwelowana. Okazało się nawet, że istnieją realne szansę uratowania starych ceglano-ziemnych budowli obronnych i przywrócenia im dawnej świetności bojowej. Należało tylko odpowiednio je zmodernizować wzmacniając ich konstrukcje, a szczególnie stropy nowymi materiałami fortyfikacyjnymi.

Zaczął się okres wytężonej pracy dla fortyfikatorów. Przebudowa starych budowli obronnych oraz wznoszenie nowych, już całkowicie wykonywanych z betonu, żelazobetonu i pancerza, trwały nieprzerwanie aż do wybuchu I wojny światowej. Stropy starych budowli wzmocniono płytami betonowymi lub żelazobetonowymi o grubości 1,5-2 m. Nowo wznoszone budowle fortyfikacyjne otrzymały wytrzymałą konstrukcję ścian i stropów z betonu o grubości do 2,5 m, żelazobetonu o grubości 1,25-1,75 m lub 250-300 mm stali pancernej.

Wydawało się teraz, że budownictwo obronne przezwyciężyło ostatecznie wszystkie trudności, a kłopoty fortyfikatorów skończyły się bezpowrotnie. Prorokowano mu nawet odegranie doniosłej roli w zbliżającej się zawierusze wojennej. Pojawiły się również koncepcje nowych systemów fortyfikacyjnych.

Nowe idee - forty pancerne, festy i grupy fortowe

W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku niektórzy fortyfikatorzy, jak Brialmont w Belgii, Mougin we Francji i Schumann w Niemczech zaczęli lansować nową koncepcję rozbudowy fortów - forty pancerne. Ideą takiego fortu było wykorzystanie do najdalszych granic zdobyczy techniki oraz zredukowanie do koniecznego minimum jego garnizonu. Głównymi ich elementami miały być artyleryjskie obrotowe wieże i kopuły pancerne wbudowane w betonowe masywy schronów ukrytych w ziemi. Budowle te wyposażone w dźwigi, instalacje elektryczne, wentylatory, pompy, reflektory itd. powinny być zabezpieczone pancernymi i betonowymi osłonami fortyfikacyjnymi wykluczającymi ich zniszczenie. Forty te przewidywano uzbroić w 150 mm armaty, 210 mm moździerze i 53 mm szybkostrzelne działka.

Na przełomie XIX i XX w. powstała koncepcja nowej budowli obronnej, a raczej zespołu takich budowli, zwanych w Niemczech festą, a w Rosji grupą fortową. Miała ona składać się z 1-3 fortów, 2-3 baterii artylerii umieszczonych w pancernych lub żelazobetonowych budowlach obronnych oraz z uzupełniających elementów fortyfikacji polowej. Wszystkie te budowle, rozmieszczone w terenie o powierzchni od 1,5 do 3 km miały być osłonięte i powiązane systemem zapór fortyfikacyjnych.


Grupa fortowa:

1, 2, 4 - forty; 3 - zapory fortyfikacyjne; 5 - bateria artylerii fortecznej w pancernych i żelazobetonowych budowlach obronnych; 6, 7 - baterie artylerii polowej; 8 - schrony amunicyjne (prochownie); 9 - schrony


Klęska systemów twierdz fortowych w I wojnie światowej i jej przyczyny

Wybuchła I wojna światowa. Mit o potędze fortyfikacji prysł. Budownictwo obronne poddane surowemu egzaminowi działań wojennych poniosło sromotną klęską. Druzgocące działanie paru baterii, a czasami kilku ciężkich dział oblężniczych kalibru 305-420 mm, zmuszało do kapitulacji najsilniejsze kompleksy fortyfikacyjne świata. Z 200 twierdz tworzących w momencie wybuchu wojny bariery forteczne rozciągające się wzdłuż granic wojujących stron, tylko 10 (tj. zaledwie 5%) odegrało jakąkolwiek poważniejszą rolę.

Cóż się stało? Gdzie należy szukać przyczyn tego niespodziewanego bankructwa budownictwa obronnego? Może powtórzył się fatalny rok 1885 i pojawiły się nowe potężne środki rażenia?

W pewnym sensie tak, gdyż użycie artylerii oblężniczej kalibru 420 mm było niemal dla wszystkich fortyfikatorów poważnym zaskoczeniem technicznym. Prawie nikt z nich przed 1914 r. nie przypuszczał, aby technika artyleryjska zdołała osiągnąć taki poziom. Powszechnie uważano, że największy kaliber dział, jakim będą dysponowały armie lądowe w ewentualnym konflikcie zbrojnym, zamknie się w granicach 270- 280 mm. Ten kaliber dział był przyjęty jako podstawowy przy projektowaniu budowli fortyfikacyjnych wznoszonych przed 1914 r. Spowodowało to, że budowle te w czasie wojny 1914-18 r. musiały się przeciwstawić znacznie potężniejszym środkom rażenia niż te, które przyjęli ich projektanci w swych obliczeniach wytrzymałościowych. Różnice pomiędzy pociskiem kalibru 270 mm a 420 mm były znaczne. Pocisk 420 mm o ciężarze 930 kg wypełniony był 106 kg materiału wybuchowego, natomiast ciężar pocisku 270 mm nie przekraczał 220 kg i zawierał tylko 35 kg materiału wybuchowego.

Ważniejszą jednak przyczyną krachu budownictwa obronnego w I wojnie światowej była zła koncepcja jego użycia. Siedemnastowieczna idea osłony granic w postaci linii odosobnionych twierdz okazała się w wojnie XX wieku po prostu archaicznym przeżytkiem. Twierdze te, nawet gdyby były doskonałe pod względem technicznym, nie były w stanie przeszkodzić wtargnięciu wojsk nieprzyjaciela w głąb terytorium państw, których granice osłaniały. Będąc drobnymi, ufortyfikowanymi wyspami - punktami rzadko rozsianymi wzdłuż przebiegających setkami kilometrów granic państwowych, nie mogły zagrodzić i powstrzymać milionowych armii, które wyruszyły w 1914 r. na I wojnę światową. Omijane lub blokowane, rzadziej szturmowane, nie spełniły pokładanych w nich nadziei i przeszły, podobnie jak w XVI-XVII w. średniowieczne zamki i miasta ufortyfikowane, do historii budownictwa obronnego.


Stronghold ™ All Rights Reserved © 2013