Krakowskie fortyfikacje
Twierdza Kraków
 
 
Menu
   HOME
   FORTY
   CIEKAWE ARTYKUŁY
   HISTORIA FORTÓW
   GALERIA
   MAPA SERWISU
   KONTAKT
   O STRONIE
   LINKI


 

autor: Jadwiga Środulska-Wielgus - Krzysztof Wielgus

Rankiem 6 września dla Krakowa rozpoczęła się, trwająca 1961 dni, hitlerowska okupacja. Wrosłe w krakowski pejzaż austriackie forty które w swoim założeniu nigdy nie były skierowane przeciwko miastu i jego mieszkańcom, miały się stać świadkami ponurych pięciu lat wywozu ludzi do obozów koncentracyjnych, znęcania się, ezgezukcji. Mimo to okupacyjne losy krakowskich warowni, często niezwykłe i mało znane nie były jednakowe. Zbyt daleko idącym uproszczeniem byłby pogląd, że wszystkie forty stały się okrutnymi kaźniami. (Niestety, takie twierdzenie silnie oddziaływające emocjonalnie, gdyż rzucone zaledwie kilka lat po wojnie, stało się jednym z argumentów przemawiających za wyburzeniem krakowskich warowni.)

Najtragiczniejszym fortem Krakowa jest stary, artyleryjski fort 49 Krzesławice. Już 14 listopada 1939 roku Nlemcy rozstrzelali tam pierwszych 15 więźniów. W ciągu niespełna 2 lat zginęło tam około 2000 Polaków, głównie mieszkańców Krakowa, więźniów z Montelupich i wiezienia św. Michała. Męczeństwo ich uczczono pomnikiem, natomiast na tragiczny żart zakrawa stan całego obiektu obrastającego dziś ogródkami działkowymi z całym ich uciążliwym i nieestetycznym otoczeniem. Zdeformowane wały fortu, magazyny w jego koszarach, zaśmiecone i częściowo zasypane fosy i... świadomość zamordowania w tym miejscu 2000 ludzi... Jak to pogodzić?...
Miejscem kaźni stał się również fort 45 Zielonki, gdzie widoczne do dziś ślady pocisków na ścianie przeciwstoku fosy naprzeciw zachodniego kojca są tragicznym wspomnieniem egzekucji oraz fort 50 Prokocim, gdzie pod ścianą kojca rozstrzeliwali ludzi "własowcy", kwaterujący w forcie w 1944 roku.

Stary szaniec typu FS (Feuer Schanz) nr 22, pochodzący z 60 lat ubiegłego wieku, znalazł się na terenie obozu koncentracyjnego w Płaszowie. Niemcy wykorzystali jego dominujące nad otoczeniem położenie, sytuując na nim wieżę strażniczą.
Mówiąc o Płaszowie należy wspomnieć o Żydach, męczennikach krakowskiego getta. Zamknięci po likwidacji getta w płaszowskim obozie, byli jednak wywożeni do niewolniczej pracy. Między innymi do demontowania wież pancernych fortu 45a Bibice. Część fortów, po usunięciu wież okiennic, drzwi pancernych, krat itp. po uporządkowaniu, oddana była jako koszary Służbie Budowlanej. Innym, jak wspomniany fort 45a przeznaczono rolę rezerwowych szpitali i składnic leków.
Nieco inny los spotkał obiekty wewnętrznego pierścienia dawnych fortyfikacji. Na przykład stary, obecnie nie istniejący fort reditowy, po którym pamiątką jest rondo Mogilskie, pełnił funkcję obozu przejściowego dla wysiedlanej z Krakowa ludności żydowskiej. Fort nr 2 Kościuszko został przemianowany przez Niemców na "Fort Liste" lub "Listkaserne".
Zaś w forcie nr 2 stacjonowały przez pewien czas jednostki niemieckie, potem oddziały włoskie udające się lub powracające z frontu wschodniego. Później, gdy coraz realniejsze stawało się zagrożenie ze strony Armii Czerwonej, Niemcy korzystając ze znakomitego położenia fortu i kopca rozpoczęli organizowanie tu centrali łączności.
Na niedalekim szańcu FS - III stacjonowała przez pewien czas bateria "FLAK" - czyli bateria niemieckiej artylerii przeciwlotniczej. Także na wielu innych obiektach ziemnych dawnej twierdzy, takich jak stałe i polowe baterie, szańce piechoty itp. położonych w rejonie Zielonek, Witkowic, Pękowic, Toń zaczęły pojawiać się baterie dział i reflektorów przeciwlotniczych.

Front zbliżał się i rosła aktywność lotnictwa zarówno radzieckiego jak i alianckiego. Często nocami niebo dudniło głębokim basem silników wielkich "Halifaxów" i "Liberatorów", maszyn lecących ze zrzutami dla ruchu oporu. Trasa wiodła przeważnie z baz w Północnych Włoszech, ponad Krakowem lub na wschód od niego i wzdłuż Wisły do Warszawy. Za sterami zrzutowych maszyn siedzieli Polacy z 1586 Eskadry Specjalnego Przeznaczenia, Anglicy, Kanadyjczycy, Południowoafrykańczycy, Nowozelandczycy, Australijczycy. Wielu niestety, pozostało na zawsze na wojennym cmentarzu w Krakowie. Szczątki ich maszyn, rozrzucone od Podhala po Bochnię, Tarnów i Kraków są tragicznym dowodem skuteczności niemieckiej artylerii i myśliwców.
Wszystkie te symptomy wskazywały na zbliżający się koniec panowania Niemców pod Wawelem.


fot. arch.


W mieście szalał terror, trwały polowania i obławy na mieszkańców Krakowa i uchodźców z Warszawy, lecz na murach ciągle pojawiały się napisy: "Pakujcie walizki bo koniec już bliski!". Tak było w rzeczywistości; Niemcy przygotowywali się do obrony na linii Wisły. Mimo podejmowanych na szeroką skalę działań fortyfikacyjnych (przymusowe prace przy okopach i rowach przeciwczołgowych, przygotowanie wielu gmachów w Krakowie do walki - jak np. Poczty Głównej, budowa małych jednoosobowych bunkrów, prefabrykowanych m. in. nad Wisłą pod Skałką, budowa żelbetowych zapór przeciwozołgowych itp., przygotowywanie lotnisk wewnątrz miasta). Niemcy zrezygnowali jednak z obrony Krakowa jako twierdzy. Wyznaczyli mu jedynie rolę pozycji pośredniej pomiędzy dwoma liniami umocnień, biegnących południkowo: jedna na wysokości Słomnik - Bochnia, druga - Rudawy - Czernichowa. (Pozostały po niej istniejące do dziś, betonowe ostrogi, czyli duże bunkry, w okolicach Rudawy).
Co spowodowało, że oszczędzono Krakowowi losu Wrocławia lub Kołobrzegu, zamienionych w twierdze? Okupanci mając niewiele czasu na przygotowanie obrony miasta, nie byli w stanie wysiedlić lub spacyfikować ludności. Zaś właśnie ludność Krakowa, w tym dobrze uzbrojone oddziały AK, AL i GL stanowiły potencjalne niebezpieczeństwo, grożące atakiem od środka na oddziały broniące twierdzy. Hitlerowcy nie chcieli ryzykować walki w okrążeniu - na dwa fronty.
Wspominając żołnierzy Polski Podziemnej, nie sposób nie przypomnieć pięknej karty skalnych kawern w rejonie fortu 53 Bodzów. Odbywały się tam przysięgi, między innymi, oddziałów Szarych Szeregów.
Niecodziennym wydarzeniem, które miało miejsce w grudniu 1944, było lądowanie na równi ogniowej fortu 52 Borek, uszkodzonego amerykańskiego samolotu typu "Latająca Forteca". Potężny bombowiec B-17 ,"Flying Fortress", o numerze 46337 i oznaczeniu eskadrowym Y4B nadleciał od strony Wisły, przeciągnął nisko nad fortem 52 1/2 Skotniki i wylądował bez podwozia na przedpolu fortu 52. Szczęściem dla amerykańskich lotników, teren wznosił się łagodnie i maszyna zdążyła wytracić prędkość tuż przed fosą fortu. Gdyby nie to, przypuszczalnie nikt z 10-osobowej załogi nie przeżyłby tego lądowania.
W chwili, gdy 16 stycznia 1945 na Wawelu odbywało się ostatnie posiedzenie rządu Generalnego Gubernatorstwa, od północy i wschodu, otaczały miasto oddziały 59 Armii pod dow. gen. płk. I. Korownikowa i 60 Armii płk, P. Kuroczkina. Wiele obiektów Krakowa zostało zaminowanych zaś kable detonatorów zbiegały się w centrali minerskiej, urządzonej w najdalej na północny zachód wysuniętym forcie 43 Pasternik. Na szczęście stąd właśnie przyszło niespodziewane uderzenie wojsk radzieckich. 18 stycznia Niemcy próbowali bronić się m. in. w rejonie fortów 45 Zielonki i 45a Bibice, ale oddziały wroga zostały rozgromione przez czołgi Płk. Duszaka i piechurów z 92 Dywizji płk. Winogradowa. Na przykład fort 45a Bibice był zdobywany przy udziale dwóch czołgów T-34. , Pomiędzy godz. 11 a 16 po drugiej stronie miasta, w starej wieży maksymiliańskiej - forcie Krzemionki, stacjonowało niemieckie dowództwo - próbujące organizować obronę prawobrzeżnej części Krakowa.
Tego samego dnia potężne detonacje rozerwały tradytory fortów 2 Kościuszko i 44 Tonie oraz główny schron fortu 49a Dłubnia. Większych zniszczeń na fortach Niemcy nie zdążyli dokonać.
19 01 1945 roku, cały Kraków z jego bezcennymi kościołami, pałacami, kamienicami, parkami - a także fortami - był wolny. Ceną tego było życie 1900 żołnierzy Armii Czerwonej.


Stronghold ™ All Rights Reserved © 2013